Inne · 4 min czytania
Stare kamasze 2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
No dobra, z tymi kamaszami to przesadziłem. Wcale nie umarłem, tylko po prostu uderzyłem głową w starą komodę, a właśnie nadeszły ojciec złapał lecącą książkę. Złapał w ostatniej chwili, bo on jest właśnie taki ostatniochwilowy, po czym podniósł mnie, przeciął rozciągniętą w poprzek sieni pępowinę i podał mojej prawie omdlałej mamie, która najpierw przytuliła, a zaraz potem nakarmiła piersią. Tak, to był szczęśliwy obrazek. Dziadek, babcia i pradziadkowie stojący nad karmiącą na podłodze mamą. Wszyscy uśmiechnięci, bez kłótni, ze łzami w oczach. No dobra, z tymi łzami to przesadziłem. Taka prawda była, że wtedy pokłócili się jeszcze bardziej. Zaraz po tym, jak mama zaczęła mnie karmić, a tato przytulać do niej i głaskać moją łysą główkę, dziadkowie, na władcze skinięcie babci, gęsiego i w milczeniu udali się do stodoły, w milczeniu i gęsiego stanęli w niewielkim kole i nagle jak nie zaczną jeden przez drugiego! Że ty taki i owaki! Że znowu piłeś! Że dziecka mało nie zabiłeś! Że ty głupia krowo! Że to wszystko przez twoje narzekanie! Niech się tato nie odzywa! Że jesteście durnie, bo wnuk się wam urodził! A tobie mamo, prawnuk! Że tak dłużej być nie może! Niech się tato nie odzywa! Że teraz będę jak mi się podoba wracał z pracy, bo mam wnuka! Że ja ci dam jak ci się podoba! Że jesteście bęcwały, bo zamiast przy dziecku, to wy się kłócicie! Niech się tato nie odzywa! - Ale ja się kurwa jeszcze nie odezwałem!!!! - ryknął pradziadek i jak potem dowiedziałem się od sąsiadów, którzy niechętnie chcieli o tym mówić, nagle zaczął się sypać czerwony proszek, a w chwilę później na całą czwórkę zwaliła się najstarsza stodolna ściana. Zginęliby niechybnie, gdyby nie słoma i siano, które spadając wraz z cegłami zamortyzowały uderzenie