Inne · 6 min czytania
Stary człowiek
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Stary człowiek stał samotnie w ogrodzie. Opierał się o drzewo, które kiedyś sam posadził. Dobrze to pamięta, przecież to było tak niedawno. Dokładnie tydzień przed narodzinami jego córki. Kiedyś była tu też piaskownica..., ale dzieci tak szybko rosną. Kiedy ma się tyle lat co on życie nie dzieli się według kalendarza lecz wydziela się w nim pewne etapy. On także tak postrzegał swoje. Wyróżniał dwa duże etapy: życie przed poznaniem tej kobiety i życie z nią. Ten ostatni dzielił na wiele mniejszych: czas przed narodzinami dzieci, po ich narodzinach, kiedy dzieci dorosły, kiedy zaczęła towarzyszyć mu laska,... Pamiętał każdy z tych etapów. Przywoływał wspomnienia jak slajdy. Widział jak pierwszy raz wyszła z pociągu z dużą torbą na ramieniu, z roztrzepanymi włosami, w jej oczach było widać zmęczenie. Dreptała przygnieciona ciężarem bagażu. Poczuł wtedy, że ją zna, że od dawna istnieje w jego wyobraźni, miał nieodparte wrażenie, że codziennie w swoim umyśle słyszy jej głos i słowa... Słowa dobre, zabawne, kojące... I ten uśmiech, którego jeszcze nie widział, a już tak dobrze go znał. Nie mógł wówczas inaczej postąpić... poszedł za nią. Czasy kiedy mieli tylko siebie nawzajem. To jak przynosił jej konwalie chyłkiem zrywane z cudzych ogródków. Pamiętał też jak poprosił ją, aby przy nim została. Tak bardzo jak wówczas nie bał się jeszcze nigdy. I choć był pewien odpowiedzi ciągle się bał, że w ostatnim momencie dotrze do niej, że on może jej ofiarować tylko siebie, a to będzie mało... Widział jak pierwszy raz przekroczyli próg zniszczonej chałupy z zachwaszczonym ogródkiem. Jak wspólnie malowali ściany, kłócąc się o ich kolor... Ściany w domu do tej pory malowane są na biało. To jak kochali się w każdym pomieszczeniu ich nowego domu, w którym stukały okna i trzeszczały schody. To jak niesamowicie piękna była z dużym brzuchem, nabrzmiałymi piersiami i spuchniętymi nogami. Jaki on był wtedy dumny... Kiedy patrzył na nią jak zasypiała w bujanym fotelu trzymając dziecko na rękach czuł... Nie, chyba nie potrafił opisać co wtedy czuł. Pamiętał jak jechali do szpitala, gdy córka nagle zemdlała w szkole i rozbiła sobie głowę o posadzkę. Biegnąc szpitalnym korytarzem trzymali się za ręce... Widział jak do jego domu wszedł mężczyzna, którego przyprowadziła jego mała, dorosła już dawno córka. Jak bardzo go wtedy nienawidził... Dzień, w którym jego syn oświadczył mu, że będzie dziadkiem w jego pamięci łączy się z dniem kiedy pierwszy raz wziął wnuka na ręce. Miał wtedy tak ogromną ochotę płakać... Wiele dni, masa wspomnień, wszystko jakby wczoraj... Zabawne, gdy wspomina te wydarzenia w slajdach jakie przywołał nie było żadnego złego obrazu. A przecież i takie chwile były w jego życiu. Wszystkie kłótnie, milczące dni, zgryźliwe słowa i spojrzenia tak mocno zatarły się w pamięci, że teraz ich nie dostrzegł.