Fantasy · 4 min czytania
Steave - ambitny chłopak pokonujący przeciwności l
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Prolog - To nie ja! – rzekł młody, przystojny chłopak o błękitnych oczach oraz brązowych włosach – To nie ja ukradłem! - Skoro nie ty, to kto mógłby to ukraść? - Nie mam pojęcia, ale to nie ja! Od dawna wielu ludzi chcę mojego nieszczęścia, ponieważ to ja przeszedłem Test Ostatniej Szansy*! - Czemu miałbym Ci wierzyć? - To nie on! Ja i Gigget to wszystko zaplanowaliśmy… - powiedział kolega oskarżonego – On miał tutaj ze mną przyjść, a gdy ja poszedłem z panem na magazyn, Gigget przyszedł tu, powiedział John’owi, że mama go woła i ukradł Linderum**. Gdy John przyszedł, Gigget’a już tutaj nie było. - Dlaczego to powiedziałeś? Z całym szacunkiem dla twojej matki Steve, ale czy nie nauczyła cię, że kolegów się nie wydaje? - Nauczyła, ale nauczyła mnie również, że trzeba mówić prawdę, a nawet jeżeli, to on mnie oszukał. Miał się ze mną podzielić, a tymczasem uciekł na drugi koniec miasta, a może i jeszcze dalej. - Więc nie wydałbyś go, gdyby nie fakt, że cię oszukał? - Tak. - Jak mogłeś! – powiedział John – Byłeś moim najlepszym przyjacielem! - Nigdy nie byliśmy przyjaciółmi… Zawsze cię wykorzystywałem. Nikt o zdrowych zmysłach nie zadawałby się z tobą, a co dopiero przyjaźnił…
Po tych słowach John wybiegł ze sklepu magicznego pełen płaczu. Chciał uciec przed smutną prawdą, że nikt nie lubi go w Civanu. Pędził, pędził, nie miał niczego oprócz noża, którym obierał ziemniaki. Nie wiedział, gdzie ma się udać. Nie chciał wrócić do miasta, ponieważ nie jest tam darzony sympatią. W lesie mógłby się łatwo zgubić, ponieważ jako dwunastoletni chłopiec nie zna dobrze terenu. Mapy też…