filozofia · 5 min czytania
Stoik
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Stoik
Wielkie Lato kończyło swoje panowanie. Z domów zaczął ulatywać dym. Wiatr przypominał o sobie hucząc, świszcząc, śpiewając. Niebo popłakiwało słodkimi, życiodajnymi łzami. Ze złotych pól zostały ziemne ruiny. Chmury piętrzyły się, szare i zwaśnione. Często wzniecając walki to na krzyki, to na ogień. W oknach starej, pociemniałej kamienicy, na rogu ulic i niedaleko antykwariatu, paliło się wiele świateł. Jedne jaśniejsze, inne przytłumione, niektóre spokojne i przytulne lub tryskające elektryczną energią. W jednym z okien białe, lecz pożółkłe ze starości firany, były odsłonięte. Mieszkanie na trzecim piętrze nie charakteryzowało się niczym szczególnym. Były tam pomalowane na biało ściany ze ściennymi panelami oraz mnóstwem obrazów, mieszaniną barw i myśli. Podłogi miały parkiet, osłonięty puszystymi dywanami. W pokoju z oknem na zachód stała skórzana kanapa, bujany fotel, przestarzały telewizor, sporych rozmiarów biblioteczka oraz masywne, dębowe biurko. Na nim stała ciężka maszyna do pisania. Wokół unosił się aromat suszonych grzybów, jabłek, herbaty i starych książek. Panował spokój potęgowany ciszą na ulicach oraz pękającym czasami drewnem, palącym się w kominku. Szary, gruby kocur wdrapał się na kanapę i ogrzewał się przy ogniu. Nieregularne stukanie w maszynę do pisania wznosiło senny nastrój. Ma krześle siedział starszy człowiek. Jego głowa była zalana siwizną, a twarz poorana zmarszczkami. Mężczyzna uśmiechał się pogodnie a w bladozielonych oczach malował mu się spokój. Spod starych dłoni pojawiały się kolejne litery. - Nie dalej jak wczoraj zapytano mnie czy od zawsze jestem stoikiem – pisał- Otóż nie, mój stoicki tok myślenia wykształcił się w wyniku pewnej nieszczęśliwej historii. Rzecz działa się jakieś czterdzieści lat temu. Jako młody maturzysta nie przejmowałem się ani nauką, ani przyszłością. Byłem rozentuzjazmowany, optymistyczny, głupi. Do matury zostało niewiele czasu, ale ja nie dbałem o to. Pewnego późnego, zimowego wieczoru, gdy wracałem do domu od przyjaciela,…