Filozofia · 5 min czytania
Strzałki na poczcie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Gdy zbliżał się do krawędzi jezdni, zapaliło się czerwone światło. Ten jakże częsty w miastach ogranicznik rzeczywistości sprawił, iż on musiał się zatrzymać. Pomyślał, że może rzeczywiście dynamika świata jest zbyt duża, że może wszystko naraz nie może być zdynamizowane w tym samym momencie i lepiej by czasami pewne elementy tego mechanizmu ulegały czasowemu oddynamizowaniu. Gdy jednak człowiek jest akurat w drodze na pocztę, życzyłby sobie raczej, by wszystko inne ulegało ustatycznieniu, ale nie on sam. Nie można było jednak już nic poradzić- otworzył się jakiś tunel, którym sunęły substancje organiczne, nieorganiczne i hałas. Jakoś zaakceptował tę swoją ograniczoność w przestrzeni, wkurzało go właściwie tylko to, że tracił w ten sposób czas- czas, który przecież jest tak cenny, którego każde złe zainwestowanie jest stratą nieodwracalną, niemożliwą do kompensacji, do powetowania sobie. Jakże mógł go teraz wykorzystać? Rozwiązań oczywiście było wiele. W walce o jego uwagę szczególnie narzucała się motoryzacja, oczywiście można było również wybrać architekturę czy botanikę. Świat przecież zawsze ma tak dużo do zaoferowania. Jednak w naszych ciałach też są takie sygnalizatory, które sprawiają, że nasze myśli płyną tą a nie inną drogą. Ciało musi o sobie przecież myśleć a jego myślenie o sobie polega na zmuszeniu umysłu do myślenia o innych ciałach i o jakiejś komplementarności, która może zajść pomiędzy ciałem własnym i niewłasnym. Siłą rzeczy nie wybrał więc botaniki ani architektury, postawił zainwestować ten skrawek czasu w przyglądanie się ciałom młodych dziewcząt stojących tak jak on przy krawędzi jezdni. Patrzył na nie tym swoim spojrzeniem wiecznego turysty, gościa w świecie zupełnie nieswoim i dziwnym. Mówiły do niego swoim ubiorem, swoimi włosami, swoim pomalowaniem i całą swoją esencją. Obiekty obserwacji rzuciły nawet kilka spojrzeń, wyrażających jakieś pełne ciepła i kojącej wilgoci zainteresowanie a jednocześnie jakąś niepokalaną niewinność. Były w końcu bardzo młode. Działały w nich jednak te same sygnalizatory, to one kazały im się tak ubrać i tak patrzeć. Wiedział, że w ten sposób dokonuje się pewnego rodzaju zrozumienie