Strzałki na poczcie
Opowiadanie o statyczności i dynamiczności rzeczy.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Gdy zbliżał się do krawędzi jezdni, zapaliło się czerwone światło. Ten jakże częsty w miastach ogranicznik rzeczywistości sprawił, iż on musiał się zatrzymać. Pomyślał, że może rzeczywiście dynamika świata jest zbyt duża, że może wszystko naraz nie może być zdynamizowane w tym samym momencie i lepiej by czasami pewne elementy tego mechanizmu ulegały czasowemu oddynamizowaniu. Gdy jednak człowiek jest akurat w drodze na pocztę, życzyłby sobie raczej, by wszystko inne ulegało ustatycznieniu, ale nie on sam. Nie można było jednak już nic poradzić- otworzył się jakiś tunel, którym sunęły substancje organiczne, nieorganiczne i hałas. Jakoś zaakceptował tę swoją ograniczoność w przestrzeni, wkurzało go właściwie tylko to, że tracił w ten sposób czas- czas, który przecież jest tak cenny, którego każde złe zainwestowanie jest stratą nieodwracalną, niemożliwą do kompensacji, do powetowania sobie. Jakże mógł go teraz wykorzystać? Rozwiązań oczywiście było wiele. W walce o jego uwagę szczególnie narzucała się motoryzacja, oczywiście można było również wybrać architekturę czy botanikę. Świat przecież zawsze ma tak dużo do zaoferowania. Jednak w naszych ciałach też są takie sygnalizatory, które sprawiają, że nasze myśli płyną tą a nie inną drogą. Ciało musi o sobie przecież myśleć a jego myślenie o sobie polega na zmuszeniu umysłu do myślenia o innych ciałach i o jakiejś komplementarności, która może zajść pomiędzy ciałem własnym i niewłasnym. Siłą rzeczy nie wybrał więc botaniki ani architektury, postawił zainwestować ten skrawek czasu w przyglądanie się ciałom młodych dziewcząt stojących tak jak on przy krawędzi jezdni. Patrzył na nie tym swoim spojrzeniem wiecznego turysty, gościa w świecie zupełnie nieswoim i dziwnym. Mówiły do niego swoim ubiorem, swoimi włosami, swoim pomalowaniem i całą swoją esencją. Obiekty obserwacji rzuciły nawet kilka spojrzeń, wyrażających jakieś pełne ciepła i kojącej wilgoci zainteresowanie a jednocześnie jakąś niepokalaną niewinność. Były w końcu bardzo młode. Działały w nich jednak te same sygnalizatory, to one kazały im się tak ubrać i tak patrzeć. Wiedział, że w ten sposób dokonuje się pewnego rodzaju zrozumienie
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil lunarglow
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…