Przygoda · 4 min czytania
"Studnia" cz. 2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mądralę ogarnęła apatia. Studnia kojarzyła się zapachem śmierci. W górze zniknęły głowy chłopców widoczne wcześniej na tle błękitnego nieba. Mądrala w towarzystwie paraliżującego go strachu zapadał się w nicość, nie czując luksusu jaki dawała naprężona lina.Ostatkiem świadomości zobaczył jeszcze niebieskie światła,które otuliły go swym płaszczem, delikatnie opuszczając na dziwnie miękkie podłoże. Czuł, jakby wisiał wysoko między ziemią, a niebem. Widział też dziwne stwory ubrane w świetliste, różowe kombinezony zakrywające twarze lub pyski tajemniczych podziemnych piratów. Jeden z nich wyciągnął owłosioną łapę, z której wystrzelił w stronę chłopca delikatny snop światła... ................................................... Obudzony lekką, poranną bryzą, która sterując wodą szerokiej, ogramnej rzeki myła swymi wodami jego bose stopy.Pierwszy widok jaki ujrzał, budząc się z twarzą skierowaną do góry, to błękit nieba i poszarpane, szare obłoki płynące lekko na swych olbrzymich,rozpostartych skrzydłach. W ciszę wwiercał się jazgot dzikiego ptactwa buszującego w dorzeczu rozlewisk wielkiej rzeki, które pokrywały wysokie trawy. Usiadł, rozglądając się wkoło przestraszonymi, szeroko otwartymi ze zdumienia oczami.Zdążył jeszcze zobaczyć dwunożnego, pokrytego kożuchem długich włosów stwora, ale w tym samym momencie wysokie trzciny zakryły kotarą zieleni dziwne przewidzenie. Przeżegnał się znakiem krzyża, szybko zapominając o dziwnym karłowatym, obrośniętym golasie. Jego uwagę przykuł przeciwległy brzeg majaczący za szeroką rzeką. Kraina marzeń zwana rajem-pomyślał. Pokryty zielenią pagórkowaty teren spowity dziwną wielokolorową tęczą eleminował pomyłkę. Odczuł przemożną siłę przepłynięcia na drugi brzeg rzeki. -Tam mógłbym pozostać na zawsze! Był pewny, że odnalazł legendarne szczęście. Postanowił iść brzegiem…