Dla dzieci · 9 min czytania
Studnia (fragment)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pragnę opowiedzieć wam ciąg dalszy przygód Piątego, który znalazł się w innym wymiarze czasu. Skierowany przez potężnych władców piekieł i nieba w celu ukarania złego i niezwykle podstępnego hrabiego Rentgera. Żyjący w czasach średniowiecza bezwzględny władca naraził się niebiosom i piekłu, mordując brata, który był ich namiestnikiem na ziemi. Tyle wstępu. Zainteresowanych tą historią polecam część pierwszą, która opublikowana jest na niniejszym blogu (www//mojapoezja.com) Powieść nosi tytuł "Studnia" Jest to wersja robocza.
********************************************************************
Piąty patrzył na wychodzących z dymiącego wiecznie wulkanu olbrzymów, próbując wyciągać wnioski z tego dziwnego miejsca. Wiedział, że okolica jest strzeżona przez dwa ogromne ptaki-szpiegi o rozłożonych, nieruchomych skrzydłach. Patrząc na stożki stojące nieruchomo na twardej nawierzchni skojarzył je z piekłem, gdzie produkowane były statki do podróży w inne wymiary czasowe. Nagle zaświtała w głowie mu myśl: - a gdyby taki jeden statek ukraść i wrócić do wymiaru w którym się urodził. Wiedział, że nikt mu na to nie pozwoli. Chyba że... zastanowił się głęboko, przypominając instrukcję, ze szkoły wszechświatów. Pasące się wysoko na zboczu górskim kozice, których nie spłoszył Piąty, poruszyły się znów niespokojnie.Chłopak odwrócił wzrok, ale było już za późno na jakąkolwiek reakcję. Zdążył tylko pomyśleć, że plan się powiódł - zapadł w ciemność, uderzony maczugą w głowę. Mały oddziałek hrabiowskich żołnierzy wynurzył się z niewidocznej na pierwszy rzut oka, ukrytej pieczary. - Dobra robota - zwrócił się do dwóch brodatych łapaczy zbiegów, wystrojony jak na paradę dowódca. - To wasza nagroda! - dwóch ukrytych w krzakach łuczników wypuściło strzały, które przeszyły serca mężczyzn. Z wymalowanym w oczach zdziwieniem runęli w przepaść, gdzie ich ciała zostaną rozszarpane przez drapieżne ptaki, żeglujące na bezchmurnym niebie w poszukiwaniu łatwej zdobyczy. Piątego obudziło pragnienie - pić, wyszeptał. Chciał się poruszyć, ale mocno skrępowany grubym, konopnym sznurem, był ubezwłasnowolniony. Coś poruszyło się w kącie ciemnej więziennej klitki. - Gdzie ja jestem? Zamiast odpowiedzi, poczuł na ustach wilgotny, gorzki płyn, którym zakrztusił się, głośno kaszląc. Za chwilę zazgrzytał klucz w mało widocznych, żelaznych drzwiach celi, do której wszedł znany już nam dowódca strojniś w asyście dwóch potężnie zbudowanych strażników Ucichły szmery w kącie więziennej celi. Piątego oślepiło światło wydobywające się z otwartych drzwi. Było południe - minęło kilka godzin od uwięzienia - pomyślał Piąty. - Rozwiązać go! - rozkazał przybyły. - Gdzie pierścień, który podarowała ci hrabianka? - zadał pierwsze pytanie dowódca hrabiowskich wojsk. - Chłopak milczał - opuścił wzrok sprawdzając swoje palce - pierścień zniknął. - Przeszukać go dokładnie! - gdzieś musi być. Realizował swój plan związany z małżeństwem z piękną hrabianką, mając pierścień mógł podszyć się pod wybawcę. - Chętnie skróciłbym o głowę tego gołowąsa. Ale, rozkaz hrabiego był wyraźny - dostarczyć w nienaruszonym stanie więźnia, i to natychmiast! Ignorując polecenie naraziłby się na gniew hrabiego znanego z okrucieństwa za nieposłuszeństwo. Z pobliskiego gąszczu krzaków, gadający kruk indyjski, krzyczał naśladując głos hrabiowskiego dowódcy: uwięzić durnia, uwięzić durnia! Będę mężem hrabianki, będę mężem hrabianki. Zabić więźnia, zabić więźnia - powtarzał gadający ptak na okrągło słowa wyuczone telepatycznie przez Piątego. Ptaki te, których ojczyzną były Indie, swoje siedliska miały w dzikich, gęstych konopiach, karmiąc się tym narkotykiem. Nabuzowane środkiem pobudzającym od wielu pokoleń, potrafiły idealnie naśladować ludzką mowę. Zabić więźnia, zabić więźnia! Słysząc ostatni rozkaz oddziałek wojska, czekający na więźnia ruszył z kopyta, wyciągając długie miecze i atakując wychodzącego z więziennej pieczary Piątego. Z pewnością nasz bohater zginąłby niehonorową śmiercią z rąk siepaczy, gdyby nie naśladowczy głos narkotykowego ptaka, który... Głos był tak podobny do rozkazu dowódcy, że sześcioosobowy oddziełek rozbiegł się w poszukiwaniu zbiega. Ptak darł się głośno: Łapać…