Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Zbrodnia · 6 min czytania

Studnia - fragment powieści.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Spod końskich kopyt unosiła się mgiełka kurzu, osiadając delikatnie na listowiu przydrożnych krzaków. Rozkrzyczane stada ptactwa, biesiadujące na resztkach pozostawionych na drodze odchodów zwierząt i pożywienia, wystraszone przez samotnego jeźdźca, skryła się w konarach drzew.

Ostatni zakręt leśnej drogi i oczom Piątego ukazał się widok zapierajacy dech w piersiach. Las urwał się niespodziewanie, przechodząc łagodnie w strome urwiska, przed którymi rozciągały się pola uprawne, zasiane gdzieniegdzie przez ludzkie osady. Cała dolina lśniła w słońcu kolorami upraw i sadów, a daleko na przedmurzu wysokich gór okrążony wysokim murem, stał zamek warowny. Obronne, wysokie baszty strażnicze, uzbrojone w potężne armaty, broniły mieszkańców przed nieproszonymi gośćmi. Do górskiego zamczyska wiodła jedyna droga nad przepaścią, przykryta zwodzonym mostem. Dodając do tego głęboką fosę, zasilaną wodą z obok płynącej szerokiej rzeki, zdążającej do pobliskiego morza - zamek wydawał się nie do zdobycia.

Piąty zbliżył się do tylnej straży kolumny.

- A ty gdzie się plączesz? - spytał jeden z trójki żołnierzy, patrząc na spienionego konia.

- Mam ważne wieści dla dowódcy, który wyznaczył mi zadanie - skłamał Piąty.

Jedź! - kiedy to tak pilne, jest on na czele kolumny.

Zachęcony cichym cmoknięciem koń, ruszył truchtem mijając wozy z żywnością, kupców ze swymi towarami i grupki uzbrojonych, brodatych mężczyzn pilnujących majątków swych panów.

Mimo, że słońce wtoczyło już swoje złote cielsko na szczyt swojej dziennej wędrówki, zdobywając wzgórze niebios i szykując się do dalszej drogi - ale już z górki - wędrowcy parli do przodu zachęceni ożywczym oddechem gór i widokiem potężnego, warownego zamczyska.

Przebrany i ucharakteryzowany na zabitego żołnierza Piąty, dołączył do czoła kolumny, ustawiając się po prawej stronie hrabiowskiej karety.

- Hej ty tam, dołącz do czoła kolumny! - rozkazał nowoprzybyłemu, wystrojony dowódca, przyglądając się z uwagą żołnierzowi.

- Chce mnie mieć na oku - spieniony koń dał mu do myślenia.

Wyboista droga biegła wśród stromych pagórków, które przeistaczały się z biegiem czasu w niskie góry o kolorowej skale ozdobione przez naturę, żółtym i czerwonym kwieciem.

Kolumna zaczęła wić się na górskich zawijasach, podróż stała się bardziej niebezpieczna. Zaniepokojeni ludzie i zwierzęta zaczeli rozglądać się wkoło - czując swym instynktem niebezpieczeństwo, czyhające gdzieś w złomowisku starych grani.

- Zasadzka! - zawyrokował Piąty, patrząc na skalistą stromą górę, mijaną przez czoło kolumny.

- Chcą rozdzielić karetę od zbrojnych!!! - muszę ratować podróżujących w karecie - zadecydował błyskawicznie.

Zrównał swego konia z końmi ciągnącymi karetę, następnie akrobatycznym skokiem "przesiadł się" na grzbiet, tego z prawej.

- Woźnica, nie wiedząc co się dzieje, zaczął okładać batem plecy Piątego, nie szczędząc

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%