Akcja · 4 min czytania
SuperJogurt z Tygrysem
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
1 Bartek „tygrys” podszedł do budki ze strażnikiem. - Witamy w laboratorium „SuperJogurt” - Eeeee, cześć, gdzie macie receptury? Zrobiło się parno. Strażnik zatęsknił za domem. Och, jak bardzo chciał być w tej chwili w pokoiku, obok telewizorka i puszeczki piwka, a nie tutaj, naprzeciw oprycha, który przyszedł wykraść tajną recepturę dla konkurencyjnej firmy. Tygrys instynktownie wyczuł, że nie otrzyma odpowiedzi. Ukucnął i stuknął pięścią w kamienną kostkę.
STUK – Receptury, naprawdę nie wiem STUK - Ale nawet gdybym wiedział... STUK - to nie mogę powiedzieć.
Wbił ją na kilka centymetrów. Włożył rękę w szczelinę i zacisnął się na kostce. Wtem powstał. Zakręcił ręką i wypuścił kamień. Kuloodporna szyba ustąpiła z zawiasów i zaatakowała ochroniarza. Z porażającą siłą docisnęła go do ścianki prowizorycznej kanciapy. I dalej, do ogrodzenia terenu i ściany sąsiadującego budynku.
2 W pracowni panowała cisza. Wtem huknął miękką wewnętrzną częścią dłoni w nos. Naukowiec stracił przytomność. Znienacka krew siknęła z rozbitego nosa do kolby pomiarowej. Tygrys raptownie odciągnął ręce i skonstruował ze swoich rąk i nóg dźwignię. Potężnie kopnął upadającą ofiarę. W efekcie ofiara podskoczyła. W locie tygrys huknął miękką wewnętrzną częścią dłoni w nos. Naukowiec był bardziej roztańczony, niż za swojego życia.
Potem Tygrys rzucił się na nieprzerwanie miareczkującego badacza. Położył łapę na jego udzie i zarzucił go niczym sztangę. Lekko zatoczył się do tyłu, po czym cisnął nim okrutnie. Badacz w ostatniej chwili uczepił się bluzy tygrysa, przez co zyskał nieoczekiwany moment obrotowy i szybował jak śmigło. Zwariowany człowiek-śmigło był jego największym odkryciem w całym nieudanym życiu. W locie roztrzaskał rząd…