Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 6 min czytania

Świat Elfów - Prolog

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Na skraju lasu, pod potężnym dębem, w miejscu gdzie zapewne dawno temu stała niewielka wioska, wskazywały na to ukryte między gęstą trawą i rzadkimi krzakami fundamenty dawnych domostw, niewielki oddział zbrojnych wychynął stępem z kniei. Pierwszy wyjechał rudy mężczyzna z niewielką kozią bródką. Reszta oddziału, wyłoniła się tuż za nim. - Rozbijcie obóz koło tych krzaków - rudzielec wskazał palcem na obszar nieopodal najbardziej wyniosłej ponad trawę resztki ludzkiej bytności - mam dziwne przeczucie że troche sobie tu poczekamy. - Edwin jesteś pewien że chcesz się w to pchać ? To może być jakas chędożona pułapka - odezwał się ,jadący zaraz za przywódcą, siwowłosy elf, którego twarz poznaczona była licznymi bliznami. - Potrzebujemy pieniędzy - urwał wszelką dyskusję Edwin. Kolejna godzina minęła im na rozkulbaczeniu sześciu koni oraz zbieraniu suchego drewna na obrzeżach lasu Hirland w którym spędzili ostatnie dwa tygodnie, żyjąc z tego co zdołał upolować stary elf Frue. Ten poranek miał jednak wszystko zmienić. Oczekiwali pierwszego od kilku miesięcy zlecenia. Zlecenia opłaconego w złocie. - A jak dla mnie to mogliśmy którejś nocy mały zajazd urządzić sobie na jakiś zameczek albo chociaż wieś. I by pieniądze były i żarcie i baby - według wszelkich opowieści i plotek krasnoludy mają, a raczej nie mają za grosz dobrego wychowania i taktu. Vorkl Drebter był doskonałym potwierdzeniem wszystkich doniesień. - Babe - zaczęła szczupła kobieta z przytroczonym do pleców łukiem oraz niewielką szablą u boku - babe to ty se znajdź na południu, w tych norach, jestem pewna że krasnoludzkie baby są pełne uroku - Wykrzywiła twarz w czymś co miało zapewne przypominać uśmiech. - A co cię to szkapo obchodzi !? - zagrzmiał Vorkl. Awantura, jak zwykle trwała długo i nie widać było jej końca, po wyczerpaniu wszelkich zapasów najwymyślniejszych przekleństw i bluźnierstw dwójka adwersarzy poczeła urągać rodzicom, krewnym, a także całej tej "przeklętej rasie " oraz " krasnoludzkim gównożercą". Po kolejnej godzinie pełnej coraz częstszych powtórek z początku kłótni oraz licznych nawiązań do przed chwilą powtórzonej kwestii, Vorkl oraz Jaspen umilkli, wpatrując sie jedynie w siebie złowróżbnie. Podczas gdy Vorkl i Jaspen wykonywali swój codzienny rytuał, czyli lżyli się okrutnie, Frue i Edwin obeszli okoliczny teren. Gdy powrócili do obozowiska kłótnia już dobiegła końca. - No - zaczął Edwin - jeśli już skończyliście to chciałbym wam zakomunikować że będziecie na przemian pełnić wartę - uśmiechnął się paskudnie. - Tiaaa... Takie, kurwa życie - skomentował krasnolud.

***

Ian van Ger Ve był zmęczony. Męczyła go wilgoć nory w której musiał oczekiwać na wojewodę, męczył go jego skórzany kaftan i płaszcz, męczył go także

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Świat Elfów - Prolog — czytnik · opowiadania