Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Dla dzieci · 3 min czytania

Święta 3 - Bóg

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

I znowu święta, tak jakoś wyszło. Przecież nie mam już dziesięciu lat żebym się nie domyślił, że znowu nadejdą. I pewnie, znowu mnie nosi. Tym razem sprawa jest śmiertelnie poważna, nie będę Wam tu owijał w bawełnę. Ojciec i reszta rodziny nic nie mówią po tym, co wywinąłem. A poszło o tego całego Boga.

Jak co roku na widok śniegu zgłupiałem jak dzika świnia i wraz z siostrami poszliśmy na sanki. Sanki to taka beznadziejna sprawa, i w ogóle dno, ale jak już się raz zjedzie, na tych sankach, to przestać nie można! Wyłem i krzyczałem, ale inni też chcieli spróbować, więc obraziłem się na cały świat i wróciłem do domu. A tam okazało się, że mamy iść powitać Boga. No i kiszka z marmoladą, bo ja tak za bardzo nie wiedziałem, co to ten Bóg. Do tej pory nic nikt nie mówił, a tu nagle ni z tego ni z owego jest jakiś Bóg. Spytałem ojca, czy to właśnie to dostanę pod choinkę, ale tylko zaczęły się krzyki i płacz, więc powlokłem się do pokoju i zasnąłem myśląc o sankach. Dziwny miałem sen, jakaś latająca wyspa, te sprawy. I ja na tej wyspie, mam dom i studnię z wodą, taką do picia. I patrzę, a tu idzie facet z wiadrem. - Słuchaj, po ile a woda, co? Bo pić mi się chce. - Bież za darmo – Mówię – A coś ty za jeden? - Bóg. No i byłem na tej wyspie, a Bóg brał ode mnie wodę ze studni.

Rano obudziłem się i nic. Bo wiecie, zawsze jak się budzę, to mnie

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Święta 3 - Bóg — czytnik · opowiadania