Dla dzieci · 5 min czytania
Święta 4 - Bałwany
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
No wiem, znowu przyszły te święta, co to ich tak nie lubię. Właściwie to nie lubię wszystkich świąt, niedziel i reszty dni też, ale co tam, jakby ktoś się pytał, to zawsze trzeba iść na całego. Taki jeden ktoś to mi kiedyś nawrzucał o moim podejściu, nie tylko do świąt, ale to było tak dawno, że mam to gdzieś. A nie, zaraz… Serio, przez tego pajaca to kiedyś brzydki wyraz mnie strzeli.
Co do świąt, tych białych, to chyba fajnie, że one tak przylazły, bo w tym roku zupełnie z dziado-dębowego zaskoczenia siostry zapisały mnie do takiego durnego i nikomu niepotrzebnego konkursu lepienia bałwańców. Znacie mnie, to się domyślacie, jakie wiąchy poleciały w eter, kiedy już do mnie dotarło, o co chodzi. A chodzi o to, że podobno jakieś tam relacje mi nie za bardzo wychodzą… Nie wiem tak zupełnie, co kogoś obchodzą moje relacje, jak mnie samego one nie obchodzą. No może jakbym miał pojęcie o tych całych relacjach to coś tam… No i w końcu stanęło na tym, że startuję w tych zasmarkanych zawodach, to znaczy nie sam, jakimś innym patałachom też kazali, ale to już nie moja brocha. W ogóle to się lekko zdenerwowałem, bo się okazało, że cała rodzina będzie trzymać za mnie kciuki i na dodatek wujek przyjedzie z ciocią. No tego tylko mi brakowało, nie dość, że obciach przed kumplami to jeszcze rozpraszać mnie będzie to całe zoo na bank. Bo nic nie powiedziałem, ale zwarłem się wtedy w sobie jak nigdy. Jak mi na chwilę przeszła złość to obiecałem sobie przed lustrem, że wygram ten wszawy grajdoł nawet jakbym miał ciężko na to zapracować. A co tam, niech się cieszą pierdołami.
Nosiło mnie cały niedzielny ranek, ze złości nie dałem żreć psu, aż wreszcie wybiła dwunasta i na placu przed zakładami chemicznymi rozpoczęły się zmagania w bałwanieniu. W sumie to jednego bałwana miałem już w rodzinie, ale co mi tam, zawsze mogłem zrobić nowego, tym razem ze śniegu. Zimno, ludzi od cholery, parę gęb poznałem, ale najgorsze, że obok mnie do lepienia zabierała się ta głupia szczerbata Maggie spod…