Święta 4 - Bałwany
Świąteczny koszmar powraca! Czy głównemu bohaterowi w końcu na dobre odbije szajba? Ja mu się w sumie to nie dziwię...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
No wiem, znowu przyszły te święta, co to ich tak nie lubię. Właściwie to nie lubię wszystkich świąt, niedziel i reszty dni też, ale co tam, jakby ktoś się pytał, to zawsze trzeba iść na całego. Taki jeden ktoś to mi kiedyś nawrzucał o moim podejściu, nie tylko do świąt, ale to było tak dawno, że mam to gdzieś. A nie, zaraz… Serio, przez tego pajaca to kiedyś brzydki wyraz mnie strzeli.
Co do świąt, tych białych, to chyba fajnie, że one tak przylazły, bo w tym roku zupełnie z dziado-dębowego zaskoczenia siostry zapisały mnie do takiego durnego i nikomu niepotrzebnego konkursu lepienia bałwańców. Znacie mnie, to się domyślacie, jakie wiąchy poleciały w eter, kiedy już do mnie dotarło, o co chodzi. A chodzi o to, że podobno jakieś tam relacje mi nie za bardzo wychodzą… Nie wiem tak zupełnie, co kogoś obchodzą moje relacje, jak mnie samego one nie obchodzą. No może jakbym miał pojęcie o tych całych relacjach to coś tam… No i w końcu stanęło na tym, że startuję w tych zasmarkanych zawodach, to znaczy nie sam, jakimś innym patałachom też kazali, ale to już nie moja brocha. W ogóle to się lekko zdenerwowałem, bo się okazało, że cała rodzina będzie trzymać za mnie kciuki i na dodatek wujek przyjedzie z ciocią. No tego tylko mi brakowało, nie dość, że obciach przed kumplami to jeszcze rozpraszać mnie będzie to całe zoo na bank. Bo nic nie powiedziałem, ale zwarłem się wtedy w sobie jak nigdy. Jak mi na chwilę przeszła złość to obiecałem sobie przed lustrem, że wygram ten wszawy grajdoł nawet jakbym miał ciężko na to zapracować. A co tam, niech się cieszą pierdołami.
Nosiło mnie cały niedzielny ranek, ze złości nie dałem żreć psu, aż wreszcie wybiła dwunasta i na placu przed zakładami chemicznymi rozpoczęły się zmagania w bałwanieniu. W sumie to jednego bałwana miałem już w rodzinie, ale co mi tam, zawsze mogłem zrobić nowego, tym razem ze śniegu. Zimno, ludzi od cholery, parę gęb poznałem, ale najgorsze, że obok mnie do lepienia zabierała się ta głupia szczerbata Maggie spod…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Wesker178
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…