fantastyka · 2 min czytania
Święta w Akyrfie część 1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Prolog
Siedział w wielkim miękkim fotelu rozmyślając z rekami podpartymi pod brodą. Rozległo się pukanie do drzwi. - Wejść, proszę! Do pokoju wszedł skrzat - Nie przeszkadzam, wasza brodatość? - Nie, skądże. W czym mogę ci pomóc? - Zbliżają się święta, wasza brodatość. Nadszedł czas na coroczne przygotowania. - Tak, wiem i tak sobie myślę, że należy poszerzyć zakres moich usług. Nie we wszystkich krainach obchodzi się gwiazdkę. Dzieciaki nie znają choinki, prezentów i Mikołaja. Chciałbym uszczęśliwić wszystkich na całym świecie. Chciałbym w tym roku pojawić się w Akyrfie. I zrobię to. Jednak jedna rzecz mnie martwi. - Jaka? - Klimat. Tam są albo upały albo pada deszcz a i tak jest gorąco. Nigdy nie pada śnieg. Oni nie zdają sobie sprawy, że coś takiego w ogóle istnieje, a co to za święta bez śniegu. - Fakt, to trochę jak wasza brodatość bez brody. - No właśnie, kto widział Świętego Mikołaja bez brody!! Tak samo na święta musi być śnieg. U nas nie ma z…