aktualnosci · 3 min czytania
Szaleństwo Pani W.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Polska jest krajem, w którym prawo rzekomo interpretuje sąd a egzekwuje policja i prokuratura. Krajem, w którym media rzekomo są instytucjami faktodawczymi nie faktotwórczymi. Krajem, w którym ludzie rzekomo myślą samodzielnie. Krajem, w którym prokuratura prowadzi śledztwa rzekomo starannie i niejawnie.
Skąd u licha zatem wziął się ten cyrk z panią W? Czemu cyrk? Przecież to jak najbardziej poprawne polowanie na czarownicę.
Po pierwsze: zbrodnię trzeba udowodnić i wykazać przed sądem. Przed ogłoszeniem wyroku pozwany jest niewinny. Nawet jeśli trzech na czterech Polaków uważa inaczej a oskarżony nazywa się Adolf Hitler. Takie prawo. O takie prawo walczyli Polacy w czasach komuny. Takie jest, wywalczone, teraz.
Po drugie: prokuratura powinna chyba działać nieco szybciej i bardziej dyskretnie. Podejrzana ucieka, chowa się gdzieś na Mazurach. Materiał dowodowy jest nieuchwytny i mętny. Świadkowie przebiegli, ślady staranne zatarte. To przecież nie sprawa Alla Capone! Jak śladów nie ma, to nie ma. Proces poszlakowy się to nazywa.
Część 22 / 2
Po trzecie: Liczba przecieków skłania do porównania polskiego wymiaru sprawiedliwości z rzeszotem. Ewentualnie gazety typu „Fakt” z CIA.
Po czwarte: media! Sensacja sensacją, ale bez przesady! Zbytni rozgłos, szczególnie w tym tonie, prawdzie na dobre nie wyjdzie.
Więc skąd ten cyrk? Komu zależy na tej aferze? Kto zyska? Jaki jest jego przyczyna?
Przyczyna jest prosta, problem w…