Fantastyka · 6 min czytania
Szatan też jest skatem
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Szatan też jest skatem
Uff! Koniec. Nigdy więcej tej zafajdanej majcy. Rzygam już nią. Pieprze to z góry do dołu – był późny niedzielny wieczór, a Krzysiek właśnie kończył robić „pomoce naukowe” z matematyki. Tak dla ścisłości to był wczesny poniedziałkowy poranek , ale wszyscy oprócz Krzyśka już (ewentualnie jeszcze ) spali, nikt się tym za bardzo nie przejmował. No prawie wszyscy. Nasz bohater jak każdy szanowany uczeń III LO chciał coś nie coś wiedzieć na temat jutrzejszego komisu z matematyki. Zwłaszcza że brał w nim udział i to bynajmniej od strony organizacyjnej. Niestety pomimo że Krzyś się bardzo starał, jego prawdziwa natura wzięła ( jak zwykle ) górę. W końcu żaden rasowy skate nie będzie gnił w weekend w chacie podczas gdy kumple balują na jakiejś kulcio imprezce. Może jakiś pozer pozwoliłby sobie na coś takiego, ale KILLER – gdyż taka właśnie była ksywa pana Krzysztofa B. – nigdy . On ku dumie i chwale swoich szerokich spodni spędził dwa wieczory ( no, w sumie to raczej dwa dni ) na ostrych imprezach hiphopowych, przy okazji mocno zakrapianych ( a także zasmażanych ) różnymi smakołykami. -…rwa mać – zaklął Killer – czeka mnie kolejny rok w pierwszej klasie – hmm – to już czwarty z kolei. Cholera jasna ci w średniowieczu to mieli dobrze. Chcieli czegoś to wołali „Wujaszka Z Dołu „ , robili pełną wyprzedaż akcji swojej duszyczki i przez resztę życia ostra balanga. Teraz to nie to co kiedyś. Nasze społeczeństwo jest za bardzo ateistyczne. Jak Ojczulek z Wujaszkiem to zobaczyli zabrali, każdy swoją bandę i poszli do innej piaskownicy. – takie to właśnie myśli nachodziły Krzysia, jednak nie ma się czemu dziwić, gdyż zawsze po nadmiernej ilości kwasu miał takie zajawki. Wtem rozległ się huk i zaśmierdziało siarką. - DZIEŃ DOBRY PANU – powiedział mężczyzna w eleganckim fraku – NAZYWAM SIĘ LUCYFER MROCZNY PAN ŚWIATŁA. SŁYSZAŁEM ŻE PAN MNIE WZYWAŁ. – Killer wpatrywał się w niego jak zahipnotyzowany – O rzesz kurwa ale zajawka – podrapał się po głowie, po czym zapytał – Kim ty do cholery jesteś i co robisz w mojej chacie. - PRZECIEŻ JUŻ MÓWIŁEM – odparł uprzejmie nowoprzybyły – NAZYWAM SIĘ LUCYFER I PRZYBYŁEM NA TWE WEZWANIE. - Dobra, dobra Lucek durnia ze mnie nie rób. Ja tam dobrze wiem że żadne tam diobły nie istnieją. Wymyślił je Kościół dawno temu żeby sprawować w ten sposób kontrole nad resztą ludzkości a jak ktoś podskoczył za wysoko to mu fundowali darmowy stosik - TROCHE SZACUNKU HAMIE – ryknął rozwścieczony Lucyfer – MOŻE NIE JESTEM TAK POTĘŻNY JAK BÓG ALE MAM DOŚĆ SIŁY