Pisarstwo · 5 min czytania
Szklany mur.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Otworzyła na oścież drzwi, wpuszczając do środka powiew jesiennego wiatru. Położyła torbę podróżną przy schodach. Oparła rękę na białej poręczy i z niepokojem serca rozejrzała się dookoła. Przy każdym jej kroku, o beżowe ściany odbijało się echo. Tik, tik, tik, niczym miarowe uderzenia zegara, który zawsze tyka odmierzając kolejne sekundy zbliżające do kolejnego spotkania, skracając mękę tęsknoty. Zawsze jest o jedną sekundę mniej. Albo o jedną sekundę więcej, gdy ktoś odchodzi bezpowrotnie. Zdjęła czerwony płaszczyk i powiesiła go na poręczy. Maleńki przedpokój nigdy nie zdradzał wystroju i ciepła całego domu. Podeszła do białych drewnianych drzwi, za którymi ukryła się kuchnia skąpana w promieniach słońca. Nacisnęła na klamkę i siłą skumulowaną w mięśniach ramienia, pchnęła drzwi do przodu. Przyjemny dreszcz musnął jej plecy, kiedy stare zamki zaskrzypiały. Rozchyliła malinowe wargi, gdy jej zielone tęczówki zobaczyły pustkę i nic poza tym. Białe płytki odbijały światło słoneczne. Białe, surowe ściany zaczęły sunąć do środka, próbując zamknąć w swoim uścisku kobietę, która niespodziewanie weszła w kwadrat nicości. Odgarniając włosy do tyły, zamknęła za sobą drzwi. Poszła w stronę salonu. Łuk oddzielający przedpokój od beżowego pokoju, chciał się zawalić, złożyć, pochłonąć ją, ale stał nadal dumnie i obserwował kruszącą się nadzieję. Wdrapując się po schodach, trzymając się kurczowo poręczy, przytrzymała wolną ręką swoje serce. Podtrzymywała je i motywowała do pompowania krwi. Otwierając po kolei wszystkie drzwi, zaglądając w każdy kąt i pod nieistniejące meble, które od lat zajmowały te same miejsca – zaczęła się śmiać. Bardziej z niemocy niż radości. Zbiegła po schodach, które tyle razy przemierzała. Wybiegła z samotnego domu, niegdyś tętniącego życiem i usiadła na drewnianych schodach werandy. Płaszczyk położyła obok. Rozejrzała się po okolicy, wierząc że zaraz na podjeździe zatrzyma się czerwona furgonetka i wyskoczy z niej wysoki brunet o lazurowych tęczówkach. Dała mu kilka długich sekund, które powoli ginęły w czasoprzestrzeni, skazane na…