Szklany mur.
miłość, tęsknota i śmierć.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Otworzyła na oścież drzwi, wpuszczając do środka powiew jesiennego wiatru. Położyła torbę podróżną przy schodach. Oparła rękę na białej poręczy i z niepokojem serca rozejrzała się dookoła. Przy każdym jej kroku, o beżowe ściany odbijało się echo. Tik, tik, tik, niczym miarowe uderzenia zegara, który zawsze tyka odmierzając kolejne sekundy zbliżające do kolejnego spotkania, skracając mękę tęsknoty. Zawsze jest o jedną sekundę mniej. Albo o jedną sekundę więcej, gdy ktoś odchodzi bezpowrotnie. Zdjęła czerwony płaszczyk i powiesiła go na poręczy. Maleńki przedpokój nigdy nie zdradzał wystroju i ciepła całego domu. Podeszła do białych drewnianych drzwi, za którymi ukryła się kuchnia skąpana w promieniach słońca. Nacisnęła na klamkę i siłą skumulowaną w mięśniach ramienia, pchnęła drzwi do przodu. Przyjemny dreszcz musnął jej plecy, kiedy stare zamki zaskrzypiały. Rozchyliła malinowe wargi, gdy jej zielone tęczówki zobaczyły pustkę i nic poza tym. Białe płytki odbijały światło słoneczne. Białe, surowe ściany zaczęły sunąć do środka, próbując zamknąć w swoim uścisku kobietę, która niespodziewanie weszła w kwadrat nicości. Odgarniając włosy do tyły, zamknęła za sobą drzwi. Poszła w stronę salonu. Łuk oddzielający przedpokój od beżowego pokoju, chciał się zawalić, złożyć, pochłonąć ją, ale stał nadal dumnie i obserwował kruszącą się nadzieję. Wdrapując się po schodach, trzymając się kurczowo poręczy, przytrzymała wolną ręką swoje serce. Podtrzymywała je i motywowała do pompowania krwi. Otwierając po kolei wszystkie drzwi, zaglądając w każdy kąt i pod nieistniejące meble, które od lat zajmowały te same miejsca – zaczęła się śmiać. Bardziej z niemocy niż radości. Zbiegła po schodach, które tyle razy przemierzała. Wybiegła z samotnego domu, niegdyś tętniącego życiem i usiadła na drewnianych schodach werandy. Płaszczyk położyła obok. Rozejrzała się po okolicy, wierząc że zaraz na podjeździe zatrzyma się czerwona furgonetka i wyskoczy z niej wysoki brunet o lazurowych tęczówkach. Dała mu kilka długich sekund, które powoli ginęły w czasoprzestrzeni, skazane na…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Ilonka=)
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…