Romans · 3 min czytania
Szkło
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
W ciemności zdążyłam ujrzeć tylko jego rękę, która śmignęła mi przed twarzą i spadła na moje ramie z wielką siłą. Dłoń zaciśnięta w pięść dotknęła mojego obojczyka i wywołała we mnie falę bólu nie dość, niestety silną by wyrwać mnie z otępienia, jakie mnie ogarnęło. Oto stoję przed nim, a jego ciosy spadają na mnie – zupełnie nieprawdopodobne. A jednak! Już tylko wyciągam ręce i dotykam jego twarzy. Nos, oczy, usta i tylko jeden krótki zamach...
O Boże największy wybacz mi, choć w ciebie nie wierzę! Proszę cię, spraw, aby mi wybaczyła, ten, jeden jedyny raz cię o coś w życiu proszę! Błagam! Nie chciałem jej uderzyć, nigdy nie chciałem. Kocham ją! Boże proszę cię! To było tylko niepotrzebne wyrwanie się myśli, głupi impuls. Bo była jedna chwila, w której chciałem ujrzeć jej blade, pełne widocznych, cienkich, niebieskich żyłek całe w siniakach, ale to był tylko moment. Jak ja będę żył, jeżeli ona mi nie wybaczy?
Krzyczał. Krzyczał na mnie i to pierwszy raz w życiu. To niemożliwe! Łzy pod powiekami i głupi uśmiech. Nie kocham go. Nigdy nie potrafiłabym kochać człowieka, który mógłby tak krzyczeć i przeklinać na mnie. Nie chcę go znać! Jak ja głupia mogłam myśleć, że on jest jakiś inny? Tamten krzyczał to i ten będzie. Jestem podłamana. Muszę wyjść, uciec, biec. Chcę krzyczeć, wyć, płakać, drzeć się na całe gardło, do utraty głosu. Nie! Czemu miałabym…