Inne · 4 min czytania
Szósty wpis
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Michał siedział naprzeciw, biurko w biurko. Cały dzień z nim przebywałem. Był jednym z tych, co na spotkaniach nie zabierają głosu, tylko słuchają uważnie. Równy gość. Gdy potrzebowałeś pomocy, wystarczyło mu raz powiedzieć czego chcesz, a on to robił bez zbędnych wyjaśnień. Pod warunkiem, że cię lubił. Ale on lubił wszystkich, nawet Radka. Gdybym wiedział, że to idiotyczne losowanie na niego akurat wypadnie, to bym go wykluczył wcześniej. Powinno trafić na mnie, Radka, kogokolwiek.
Pracowaliśmy pierwszy raz na nowym systemie informatycznym. Nie najlepszy moment, bo w poniedziałek zawsze mamy trochę więcej zgłoszeń. Część osób dopiero wtedy powiadamia o przestępstwach, które miały miejsce w weekend. Dziwna sprawa, zupełnie jakby takie doniesienie było najlepszym możliwym początkiem tygodnia.
- Proszę pana, mój sąsiad terroryzuje ulicę Poznańską głośną muzyką. - Rozumiem – szukałem miejsca na szósty wpis. Radek wyjaśnił, że wprowadzono ograniczenie do pięciu dziennie. Na ekranie już miałem dwa włamania oraz trzy wypadki. Pomyślałem, że zakłócanie ciszy nie będzie dziś ścigane. - Halo, jest tam pan jeszcze? - Tak, niestety obecnie wszystkie patrole są zajęte. Ale jeśli sprawa się powtórzy to proszę... - Powtórzy? Przecież on to robi codziennie! - Przykro mi, do widzenia.
Przyjęliśmy różne podejścia. Robert kierował się ilością trupów. W przypadku łagodnych zgłoszeń, gdy nie ma ofiar śmiertelnych, próbował oszacować jak niewiele brakowało. Jeśli na przykład statystycznie co druga osoba przeżyje dźgnięcie nożem, to zapisywał 0.5 trupa. Wysoko notował kierowców, którzy niebezpieczną jazdą o mały włos nie wpadli na przystanek z trzydziestoma osobami. Arytmetyczne prawo natury, silniejszy kasuje wpisy…