Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 4 min czytania

SZTUKA MALARSTWA

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Waldemar Pasiński: „SZTUKA MALARSTWA” – wyimek z powieści „Wejście w arkana, czyli autoportret z filmem”

W krainie, gdzie ciężko toczyły się skrzydła wiatraków, a tulipany dumnie się pięły zimnym szaleństwem barw, był malarz, co miękkim ruchem pędzla światło przenosił na płótna. Otwierał nim chwile ulotne i to, co w człowieku niewypowiedziane. Pod belkami ciężkiego stropu – wspartymi bielą zimnych ścian – ultramaryną sukien albo karminem, zgrzebnymi ochrami lub żółcią ołowianą kaftanów prowadził przez czynności powszednie jakoby przez karty domowej Biblii: nalewanie mleka, czytanie listu, ważenie pereł. Powietrze nasycone muzyką i nagły uśmiech w zamyśleniu dziewczęcym miały w nim sojusznika. Światłem dotykał ciszy. Nie malował dużo, lecz w smak koneserom – hojnie płacili za każdy obraz. Niemniej, by rodzinę liczną ogarnąć jako takim dostatkiem tudzież powściągliwym barokiem kamienicy, imał się innych zajęć, imał się długów. Pisany mu był krótki żywot – kilka zaszczytów w gildii świętego Łukasza i błogosławieństwo zamknięcia oczu nim wzrok się oswoi z bankructwem. Pisane mu było szybkie zapomnienie – już po dwudziestu latach tłuste annały o sztuce o malarzu mówiły milczeniem. Ale obrazy żyły. Zatopione w porannym spokoju lub w tchnieniu głębokiej nocy żyły bezimiennie. Z rąk do rąk, z kraju do kraju, przechodziły jako rembrandty bądź flincki. Opatrywano je nazwiskiem de Hooch. Widziano w nich rękę Metsu i Fransa van Mierisa. Jednak bez względu na atrybucję widziano w nich piękno. Chciwemu przynosiły tęsknotę…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%