Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

kultura · 7 min czytania

Sztuka masowa i wyklęty pop

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Czy dzisiejszy świat jest tak dziwny i tak mocno zwariował, ze skazany jest jedynie na wieczny marazm i wyjałowienie? A „kultura popularna” to już sieje tak ogromne spustoszenie w umysłach, że samo słowo ”pop” wywołuje skręt kiszek i odruch wymiotny? Takie opinie pojawiają się ostatnio dość często, ale czy tak jest naprawdę, odpowiem wymijająco: i tak, i nie.

„Kultura popularna” bez wątpienie święci swoje triumfy, a dowód tego między innymi taki, że kilkanaście lat temu, wraz z pojawieniem się komputerów osobistych, Internetu i telefonii komórkowej, wkroczyła w trzeci etap rozwoju i stała się, na niespotykaną dotąd skale, ekspansywna. Oczywiście, nie znaczy to, że wszystkie te wynalazki powstały dla niej, wręcz odwrotnie, miały po prostu ułatwić nam życie. Paradoksalnie jednak, spowodowały, że w rzeczywistości mamy mniej czasu i spokoju, za to coraz częstsze nerwice i depresje, a proces ubezwłasnowolniania, zaczyna się u źródła, a inaczej: już same kanały, którymi rozpowszechnia się „kultura masowa” uzależniają. Prosty przykład z życia: ludzie, którym zdarza się zapomnieć komórki, odczuwają silny dyskomfort psychiczny, a nawet traumę, traktując telefon niemal jak jedną z części ciała. Ale wracając do samego problemu „kultury masowej” – bywa ona odbierana przede wszystkim negatywnie, a nawet skrajnie negatywnie, a wśród wielu zagrożeń jakie niesie, niemal jednym tchem wymienia się: odbieranie osobowości, unifikację, wyobcowanie, pozbawianie świadomości, oszukańcze zabiegi marketingowe, lansowanie hipermarketu na „centrum świata” poprzez kondensację ogromnej liczby substytutów imitujących rzeczywistość, tworzenie „sztucznych rajów”, wszechobecna „medialność”…itd. Nie przeczę, że te zagrożenia istnieją i niekiedy są bardzo widoczne. Nie oznacza to jednak, że współczesna kultura, jest albo wysoka („zdrowa”) albo masowa („chora”), a inna droga nie istnieje. I choć niektórych ogarnia już czarna rozpacz nad polskim społeczeństwem, że takie niewrażliwe i oporne na kulturę, to nie jest chyba aż tak źle… Bo czy od wszystkich ludzi trzeba wymagać, żeby się zachłystywali poezją i słuchali muzyki poważnej? Nie, i nigdy tak nie było, kultura wysoka zawsze trafiała do elit i zapewne tak pozostanie, bo nawet socrealizm nie był w stanie nauczyć Polaków masowego uwielbienia dla poezji. Kultura to, zgodnie z krótką, ale jakże pojemną definicją: wszystko to, co człowiek dołożył do natury. Jednak w dzisiejszych czasach słowo „kultura” najczęściej bywa kojarzone ze sztuką (literatura, muzyka, film, fotografia), a co za tym idzie, nasuwa się wniosek, że jeśli dziś mówimy o sztuce, to zgodnie z famą malkontentów, można ją połączyć tylko z jednym epitetem: „masowa”. Nic bardziej mylnego, bo sztuka nie jest ani masowa, ani wysoka, sztuka po prostu jest albo jej nie ma. Bo o ile „kultura masowa” jest rozumiana bardzo szeroko – możemy do niej zaliczyć zarówno styl życia, modę jak i treści billboardów reklamowych - to sztuka jest pojęciem dużo węższym. Zatem do sztuki nie możemy zaliczyć tzw. „sztuki masowej”, bo jak coś już z założenia jest tandetne i kiczowate to sztuką być przestaje. A teraz, poszerzając pole obserwacji,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Sztuka masowa i wyklęty pop — czytnik · opowiadania