Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Szwy

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rzucił kobietę na środek Okrąglinka i zaczął się zastanawiać od czego zacząć. Ręka ? Nogi ? Głowa ? Tak rozmyślając, przesunął wzrok na twarz kobiety. W jej twarzy było coś mu obcego i dziwnego. Nie potrafił nazwać emocji, które nim targały, kiedy na nią patrzył. W jednej chwili, jaką zajęło mu spojrzenie na jej usta, zamknięte oczy i bladą skórę, pojął, że jej nie zabije. Była zbyt piękna. Westchnął i poszedł znaleźć sobie kilka szczurów.

Mary Lu obudziła się przerażona. Zobaczyła czarny sufit kanału. Spojrzała na boki i jej oczom ukazały się rzędy świec. Jej przerażenie narastało z każdym centymetrem pokonywanym do góry. Ostatnim, co pamiętała, były twarze trzech oprychów. Na tą myśl odruchowo przesunęła wzrok na krocze. Nie czuła bólu. Czyli nie zgwałcono jej. Jeszcze. Potem pojawiło się to coś, i Mary pojęła, że właśnie temu zawdzięcza ratunek. Pojęła także to, że te coś wzięło ją ze sobą. Powoli zaczęła ogarniać ją panika. Czuła się jak w sanktuarium sadysty, schronieniu chorego psychicznie. Wszędzie te słowa, zdania, napisane białą kredą. Na ścianach znowu słowa i dziwne, przerażające znaki. Te litery ją przytłaczały. A potem wszedł On. Był zaskoczony, widząc ją na nogach. Nie wiedział co ma zrobić. Skoczyć, zabić ? Wpić się zębami w jej szyję ? Mózg pracował na najwyższych obrotach. Nie mogąc się zdecydować, opadł na czworaka i uciekł. Uciekł, pomyślała. Ale wróci. Potrzebuje broni, żeby zabić tego szaleńca i uciec. Gorączkowo rozglądała się po pokoju, szukając czegoś odpowiedniego. Nic. Jej wzrok padł na lustro. Może, gdyby znalazła odpowiedni kawałek szkła mogłaby użyć go jako noża. Wbiłaby mu go w głowę i uciekła. Ale samo lustro wydawało jej się dziwne. Wydawało się być nie z tego świata, kryło w sobie tajemnicę i obietnicę śmierci. Widziała w nim swoje oblicze, które nagle zaczęło się przekształcać..jej postać wydłużyła się..usta wykrzywiły się w uśmiechu..kły.. Krzyknęła i kopnęła lustro. Huk tłukącego się szkła sprawił, że skuliła się ze strachu. Był jak dzwon, który wybił się ponad ciszę. Dzwon, który wzywał koszmary. Szybko chwyciła najdłuższy kawałek szkła jaki znalazła. W pośpiechu skaleczyła się i cicho zaklęła. Zerwała z ramienia kawałek materiału i owinęła go wokół szkła. Zranioną dłoń włożyła do ust. Czekała.

Wrzeszczał, biegnąc korytarzem. Biegł na czworaka, raz na suficie, raz na podłodze. Wrzeszczał. W tym wrzasku była zawarta cała wściekłość i furia, jaka w niego wstąpiła, gdy usłyszał Dźwięk. A taki dźwięk mogło wydać tylko jedno. Tłukące się lustro. MOJE LUSTRO ! Wpadł do Okrąglinka. Tak jak się spodziewał, lustro leżało rozwalone na podłodze. A ona stała, w pięknej i wielkiej sali, i czuła jak węzeł w jej brzuchu zaciska się coraz mocniej. Słyszała…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%