Romans · 10 min czytania
Ta Jedyna (odc. 6)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Kilkanaście kilometrów za miasteczkiem znów dał się słyszeć znienawidzony sygnał. Zainstalowany na dachu jadącego za nimi poloneza kogut rzucał złowrogie, niebieskie błyski. Maciek zaklął pod nosem i przekręcił rączkę gazu. Agnieszka złapała się mocniej chłopaka. Do postawionych wobec nich zarzutów obecnie doszedł jeszcze jeden – przekroczenie dozwolonej prędkości. Policyjny samochód po niedługiej chwili został w tyle. Wysłużona już WSK nie była może najszybszym motorem w kraju, ale dawała z siebie wszystko. Goniący ich gliniarze również dodali gazu. Za zakrętem niespodziewanie pojawił się białoruski tir, Maciek więc w ostatniej chwili zaczął go wyprzedzać ledwie wyrabiając się przed nadjeżdżającym z przeciwka bmw, które zatrąbiło siarczyście. Jadący nim kierowca pokazał im coś pięścią zza okna, oni jednak nie zwrócili na to większej uwagi. Nagle zza dość wolno jadącej ciężarówki, co swoją drogą też było dziwne, wprost przed bmw wyskoczył radiowóz. Rozległ się głośny pisk hamulców, po czym przytłumiony odgłos uderzenia. Agnieszka obejrzała się za siebie i ujrzała lekko wgnieciony przód pojazdu, który przed chwilą mijali i całkowicie skasowany przód poloneza. Pokrywa maski leżała kilka metrów dalej.
- No, to na pewien czas mamy ich z głowy! – roześmiał się Maciek.
Agnieszka jeszcze raz spojrzała w tył i spochmurniała. Położyła rękę na ramieniu siedzącego przed nią chłopaka, który również się odwrócił...
- O, cholera!
Zza pamiętnego zakrętu na drogę wypadły jeszcze dwa radiowozy, tym razem znacznie nowsze. Były właśnie jakieś osiemset metrów za nimi. Przyśpieszył, co dało mu jeszcze kilkanaście metrów przewagi, jednak dystans pomiędzy nimi zaczął się powoli wyrównywać. Na szczęście po prawej pojawiła się jakaś polna dróżka. Maciek niezwłocznie w nią skręcił, a gdy dojechali do jeszcze jednego skrzyżowania, obrał kierunek równoległy do szosy, którą właśnie jechali.
- Masz komórkę przy sobie? – zapytał dziewczynę. - Tak, a co? – nachyliła się do przodu aby lepiej słyszeć – Chyba się wyładowała... - Wyrzuć ją! Może to przez nią nas namierzają!
Część 22 / 2
Dziewczyna posłuchała jego rady i po chwili telefon znalazł się pomiędzy kłosami niedojrzałego jeszcze zboża. Po obu stronach drogi ciągnęły się bowiem rozległe pola. Pokręcili się po okolicy około godziny, po czym zrobili sobie przerwę na pobliskiej łące. Tak dawno przecież nie okazywali sobie czułości... Nim nastał wieczór znów powrócili na szosę. Maciek miał nadzieję że dostatecznie długo byli na uboczu, żeby zgubić niebieskich. Postanowił, że nie pojadą przez Elbląg, tylko przez okoliczne wsie. Nie powinni się tam natknąć na żadne patrole. Cel ich podróży był już niedaleki, w takim tempie przed północą siedzieliby już sobie z Kamilem przy herbatce w jego bezpiecznym mieszkanku.
I tak przez dwie godziny jechali spokojnie, nie niepokojeni przez nikogo. Raz tylko minął ich niebieski polonez, ale już bez koguta na dachu. Znów powrócili na szosę. Zbliżali się do Malborka. Jego też da się pewnie jakoś objechać. Tak, powinna być przecież jakaś droga w bok... Samochód, który pojawił się daleko na horyzoncie wyrwał Maćka z tych rozmyślań. Gdy malutki punkcik zaczął się powiększać, okazał się być dwoma samochodami jadącymi obok siebie. Maciek zaczął się niepokoić, a niepokój ten wzrósł jeszcze bardziej kiedy obok tych dwóch pojawił się jeszcze jeden. Wszystkie trzy samochody jechały równo obok siebie kierując się wprost na nich. W oddali błyskały niebieskie światełka. Teraz już nie miał żadnych wątpliwości. Tędy już nie przejadą.
- Trzymaj się! – rzekł do Agnieszki i zaczął gwałtownie hamować. Kiedy zwolnił, wziął zakręt i pojechał wstecz. Miał zamiar dojechać do drogi z której wyjechali na szosę i ponownie spróbować zgubić policję w plątaninie wiejskich, piaszczystych uliczek. Nie zdążył jednak do niej dojechać. Z naprzeciwka nadjeżdżał właśnie jeszcze jeden samochód. Chociaż mocno poobijany i bez przedniej szyby i pokrywy maski, wprost na nich sunął radiowóz z wypadku. Agnieszka mocniej objęła go rękoma. Ciekawe ile teraz lat mu dadzą... Najbardziej jednak bał się nie powrotu do więzienia, ale rozstania z nią... Tego by chyba nie przeżył... Ona była dla niego wszystkim... Tylko ją kochał... I zawsze będzie ją kochał! Nigdy nie przestanie... Czy ona teraz znajdzie kogoś na jego miejsce, czy będzie szczęśliwa i założy wspaniałą rodzinę? Jeden rzut oka na dziewczynę i już wiedział, że nie. Dlaczego żyli w państwie, gdzie prawo było bezprawiem? To już koniec! A przecież było tak blisko! Tak blisko!
ROZDZIAŁ X
<ludzie pomóżcie światu, wyrwijcie ze szponów zła! Czy