Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 4 min czytania

Tajemnica Pana Szwarca

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W naszej wiosce mieszkał pewien stary mężczyzna, nazywał się Szwarc. Szwarc był wysoki, łysiał, a policzki na jego śniadej twarzy były pomarszczone jak skórka pomarańczy. Często widywałem go gdy szedł do sklepu, albo jeszcze częściej, na dworzec; w charakterystycznym, wypłowiałym kapeluszu na głowie, który nosił bez względu na porę roku czy okazję. Szwarc był typem samotnika, z nielicznymi znajomymi, z którymi spotkań nie sposób uniknąć mieszkając nawet na prowincji, rozmawiał głównie o pogodzie. Jako jeden z nielicznych mieszkańców naszej wioski nie chodził do kościoła, przez co przypięto mu łatkę ateisty. Jego najbliższa sąsiadka, Pani Nowakowa, twierdziła wręcz że to "zadeklarowany komuch", choć nigdy nie wstąpił do partii. Mimo aury tajemniczości która towarzyszyła nieodłącznie Szwarcowi przez ostatnie półwiecze, które spędził u nas, wszyscy wiedzieli że w partii nie był, nie współpracował z bezpieką, i z tego jednego powodu zaskarbił sobie szacunek u ludzi. Nic natomiast nie wiedzieliśmy o jego przeszłości, z czasów wojennych i wcześniej. Raz mój kochany dziadek- zasłużony kombatant- ni stąd ni zowąd zapytał Szwarca co robił w czasie wojny i wcześniej. - w czasie wojny, padłem ofiarą wywózki w głąb Niemiec na roboty, pracowałem w fabryce amunicji w Dreznie. Przed wojną terminowałem u Szewca na Cechowej w Bielsku. Ta wersja historii Szwarca wydawała się prawdopodobna, jednak w żaden sposób nie tłumaczyła faktu, że od przeprowadzki do naszej wioski, zaraz po wojnie, nigdy nie parał się pracą, gdyż miał przyznaną rentę inwalidzką. Nie okazywał oznak inwalidztwa fizycznego czy umysłowego, więc ta sprawa nurtowała ludzi. Uznali w końcu że "to musi być neurotyk". Po wojnie było wielu ludzi którzy wskutek…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%