Duchy · 6 min czytania
Tajemnicze pudełko
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Tego poranka Jowita wstała o zwykłej porze. Ubrała się, umyła i zjadła lekkie śniadanie. Miała już wychodzić do pracy, gdy usłyszała ciche pukanie. Podeszła do drzwi i otwarła je. Na klatce schodowej nie było nikogo. Gdy wchodziła do mieszkania, jej wzrok przykuła średniej wielkości paczuszka, leżąca na wycieraczce. Podniosła ją i przeczytała napis, wykaligrafowany drobnymi literkami: Jowita Adamczyk ul. Wrzosowa 13a 20-580 Wrocław
- To przecierz ja - pomyślała w duchu i wróciła do domu. Nie miała już czasu na otwarcie pakunku, wiec położyła go na kuchennym stole, i w pośpiechu wybiegła. Wieczorem wróciła bardzo zmęczona, ale i podekscytowana. Nie mogła się doczekać, kiedy zobaczy prezent przysłany rano. Jakież było jej zdziwienie, gdy na stole zamiast pudełka, znalazła kartke z takim oto napisem: "Twoje dni są policzone". Zdenerwowana Jowita potargała wiadomość, i wyrzuciła przez okno. Nagle usłyszała przerażajacy pisk. Odwróciła sie w stronę, z której dochodził i zamarła. Stał przed nią 2-u metrowy posag szatana. Popatrzyła w jego oczy, które w tym momencie rozjaśniały krwista czerwienią. Jowita padła na ziemię jak nieżywa. Nazajutrz obudziła sie we własnym łóżku. Potwornie bolała ja głowa. Rozejrzała sie po sypialni, a nie zauważając nic podejrzanego, zsunęła sie delikatnie na poduszke. - To tylko zły sen - powtarzała sobie głono - takie rzeczy się nie zdarzają. Po chwili ból stał sie znośny. Jowita wstała z łóźka i skierowała sie w stronę łazienki. w salonie nie zauważyła nic niepokojącego, więc ze spokojem poszła się umyć. Gdy wyszła zadowolona spod prysznica, zauwazyła cos bardzo dziwnego. Po lustrze spływał czerwony płyn. Dotknęła go by sprawdzić, co to jest? - Krew - krzyknęła przeraźliwie. W tym momencie zobaczyła napis: "7 dni". Wybiegła z łazienki jak poparzona. Na kuchennym stole stała ta sama postać szatana, która widziała wczoraj. Ta jednak była dużo mniejszych rozmiarów. Dziewczyna chwyciła ją i cisnęła o ziemię. Kawałki porcelany leżały w całej kuchni. Przerażona nie wiedziała co ma robić? Wzieła telefon, i wykręciła nr brata. - Słucham? - zapytał głos w słuchawce. - Grzegorz, to ty? - wyszeptała Jowita. - Tak, coś sie stało? - Przyjedź do mnie szybko. - Co sie dzieje? - Powiem ci jak przyjdziesz. - Dobrze, zaraz będe. Odłożyła słuchawke i usiadła w fotelu, na wprost dzrzwi frontowych. Wydawało jej się, że czeka wieczność. Rozglądała się uwarznie po całym mieszkaniu, a każdy nawet najmniejszy szmer, wydawał się przeraźliwym łomotem. W końcu usłyszała głośny stukot. - Kto tam? - zapytała. - To ja - odpowiedział znajomy głos. Podeszła do drzwi ostrożnie je uchylając. Na klatce stał wysoki mężczyza o muskularnej budowie ciała. Wyglądał niezwykle poważnie jak na swoje 25 lat. Gdy Jowita go zobaczyła, odrazu napełniła sie wewnętrznym…