Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 5 min czytania

Tak obojętnie szarpią dłonie struny...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Tak obojętnie szarpią dłonie struny Tak nie potrafisz grać dla mnie

Wciąż w jej głowie brzmiały dźwięki szarpanych strun gitary – siedzieli dziś razem i nie mieli sobie nic do powiedzenia. Kilka banałów i wiele problemów, które każde z nich niosło w sobie. Szarość wkradała się w to, co miało ubarwiać resztę sfer życia. Silnik autobusu wydawał monotonny dźwięk – jak rozmowy prowadzone wokół. W jej świadomości beznamiętnie tak wiózł ją do więzienia o kratach z jedwabiu, które nie ranią, lecz nie dają się zerwać. Twarz – tak szara jak wszystkie okruchy samotności – stanowiła zastygłą maskę – bólu takiego nie widać na zewnątrz, gdy szarpie najmocniej duszę i myśli. I znów ta sama wizja – uporczywa, niezapomniana, niemożliwa – by znaleźć odwagę na własne szczęście. I sekunda nieuwagi nad przebiegiem własnych myśli – mgnienie, gdy oko zauważyło cień odbicia snu w rzeczywistości. I odżył obraz tak silnie, że aż rozum odszedł na bok. Już goni za swoimi marzeniami – nie czuje chłodu listopadowej mżawki marznącej na skórze policzków, nie słyszy hałasu ulicy – tylko gwałtowne uderzenia serca, tylko strach przed rozczarowaniem, że się pomyliła i ...że miała rację... Szedł sam, znów uparcie walcząc ze swoimi gorzkimi myślami – musiał z kimś porozmawiać. Gdzieś w głębi duszy wiedział, że to nie przypadek sprawił, że przyjechał aż tu, niedaleko niej, ale jego plecak wypełniały papiery, pod których pretekstem dostarczenia tu dotarł. Próbował skoncentrować się na fakcie zimna , które przenikało dotykiem lodowatych dłoni wilgoci pod jego szary płaszcz – nie tak jak prawie zawsze o świecie, który go ranił, drwił z jego osoby i ludzkich cech, które wciąż drzemały w jego sercu. I chwilowo podniósł wzrok – już miał przeczucie, że się zgubił wśród labiryntu tak samo wyglądających uliczek. I nagle wśród kropelek wilgoci wirujących w powietrzu zmaterializowało się jego marzenie – to najbardziej zakazane, dlatego słodsze niż każde inne. Chwila, której trwanie odmierzały uderzenia oszalałych serc na uwierzenie w swoje sny, na podjęcie ryzyka, na zapomnienie całego wcześniej przeżytego czasu. Już biegnie –

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Tak obojętnie szarpią dłonie struny... — czytnik · opowiadania