Romans · 3 min czytania
Takie tam
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozebrana Paulina stała po środku ciemnego pokoju: - Moja kicia - szepnął jej w ucho, po czym swobodnym ruchem ręki owionął jej zgrabną kibić. Wątkie, szczupłe ciało zadrżało z podniecenia. - Artur, powinniśmy z tym skończyć - powiedziała - twoja żona się dowie. - Kochanie, ty moja najdroższa, tylko ty się liczysz... - odparł. Utonęli w raju rozkoszy i utknęli w nim aż do rana. Przeciągnęła się leniwie, z uśmiechem na twarzy. - Zapowiada się słoneczny dzień - zagaiła. - Muszę lecieć. Pa, kochanie - rzucił jej na odchodne. Odpowiedziała ma radosnym skinieniem głowy. Tej nocy zrozumiała, że nigdy nie będzie w stanie go porzucić i nie zrobi tego, o nie, a nawet jeśli będzie trzeba stawi czoło jego żonie... i dzieciom. W końcu chodzi o mężczyznę, którego tak bardzo kocha, a prawdziwa miłość warta jest największych poświęceń.
Gdy obecnie wspomina tamte chwile, nie potrafi zrozumieć czemu nie zadała sobie pytania czy jego miłość jest również wystarczająco silna, żeby przetrwać największą próbę jaką było porzucenie rodziny w imię wielkiej miłości. Nie zapomni goryczy ostatnich chwil rozstania. Zaczęło się od niewinnej przejażdzki samochodem Artura do zatoczki w lesie. Czasami jeździli tam, by móc wspólnie spędzać miłe chwile, ale tamtego popołudnia Paulina zapragnęła więcej niż Artur mógł jej oferować. Znudziły ją wypady do lasu czy nawet do hotelu za miastem. Potrzebowała więcej…