Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 7 min czytania

Teoria spisku

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Siedziałem z Mikem w Hale’s Inn. On, ubrany jak zwykle w flanelę i niebieski jeans popijał colę, a ja kończyłem jeść placki. Słońce mozolnie wspinało się na szczyt nieba, bezlitośnie smażąc wielką połać pustyni, która ciągnęła się za oknem, na wschód od Hammonds. Mike nie odzywał się, czekając potulnie aż skończę jeść, ale znałem to jego głodne spojrzenie. -Masz ochotę? – zapytałem zirytowany. -Nie, nie, zjedz spokojnie. – odparł nieco za szybko odrywając wzrok od placków. Poczułem jak bezwiednie zaciskam usta i westchnąłem. Czy on nigdy nie może mi powiedzieć takich rzeczy wprost? -Masz, ja i tak nie mam ochoty. – podsunąłem talerz z paroma plackami w jego stronę. -No, skoro tak twierdzisz. – drapieżnie rzucił się na jedzenie. Sięgnąłem po kawę i utkwiłem wzrok w nagiej pustyni. -Słyszałeś o KFC? – zapytał Mike w przerwach pomiędzy jednym a drugim kęsem. Pokręciłem przecząco głową. -Czego znów się dowiedziałeś Sherlocku? Lubiłem te jego niesamowite opowiastki. Oczywiście nigdy bym się do tego nie przyznał, a już na pewno nie przed nim. Bo mimo wszystko Mike, z tą całą swoją filozofią New Age, teorią spisku, paranoją i lekką schizofrenią bywał frapujący. A na pewno zabawny. -Wyobraź sobie ciąg bezgłowych kur mutantów, które hodowane są taśmowo w wielkich fabrykach. Żadnych niepotrzebnych narządów, żadnych dodatkowych kłopotów z chowem. – Mike oderwał się na chwilę od talerza – Tylko, że smażony kurczak pozostał tylko w nazwie. -Dobre. Pomyślę o tym gdy następnym razem będę odwiedzał KFC. – mruknąłem. Skończyłem kawę i natychmiast syknąłem z bólu. -Ząb? – zapytał Mike gdy masowałem szczękę. -Cholera, miałem iść do dentysty w zeszłym tygodniu. -Ja ma na to swoje sposoby. -Czary voodoo? – zakpiłem. -Kombinerki. – odparł pokazując cztery dziury po brakujących zębach, -Jezu Mike! Nie stać cię na dentystę?!- zdegustowany odsunąłem się od niego. -Daj spokój z chirurgami. Nigdy nie masz pewności, co ci to takiego zęba mogą wsadzić. Nie wiesz do czego mogą posunąć się w inwigilacji społeczeństwa. -Kto, chirurdzy? – uśmiechnąłem się. -Och, dobrze wiesz o kogo mi chodzi. O samą górę. Oni nie lubią takich jak ja. – przysunął się do mnie konspiracyjnie i dokończył szeptem – Nie lubią tych, którzy wiedzą. -Więc jak im przeszkodzimy Mike? – również nachyliłem się ku niemu i szepnąłem – Napiszemy petycję do rządu? -Wystarczy, że mówię. – Mike odchylił się i wzruszył ramionami. -A kto cię słucha Mike? – zaśmiałem się swobodnie. -Ty. – Odparł niewzruszenie. Przestałem się śmiać. Biedny Mike. Jest dla mnie tylko rozrywką, nigdy nie zastanawiałem się, ile znaczę dla niego. Kto wie, być może jestem jego ostatnią kotwicą na brzegu równowagi psychicznej. Miałem jeszcze trochę czasu, więc zaproponowałem mu podwiezienie do miasta. -Ładna koszula. – wspomniałem gdy szliśmy do mojego jeep’a. Mike spojrzał na napis zdobiąca przód jego T-shirt’a. -„Komputery są milsze od ludzi” – przeczytał na głos i wzruszył ramionami. Jadąc zastanawiałem się jak wygląda świat wdziany oczyma…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Teoria spisku — czytnik · opowiadania