Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Pisarstwo · 4 min czytania

Terapia zapomnienia.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zapomnienie nie jest sprawą ot taką. Chyba składa się na nie wiele czynników, kilka etapów, które musimy bądź, co bądź - przejść. Hektolitry wylanych łez w poduszkę, ewentualnie rękaw przyjaciela z nadzieją, że będzie nam lżej. To chyba w tym wszystkim najgorsze. Te łzy, które lecą z oczu, najczęściej, w najgorszym momencie: na lekcji, w kościele, w autobusie, na mieście. I nie ma na nie żadnej rady. Musimy się wypłakać tu i teraz, bo im dłużej trzymamy w sobie wszystkie emocji, tym gorzej. Doprowadzają nas do szaleństwa wszystkie mieszane uczucia, z którymi nie umiemy sobie poradzić. Wspomnienia wyglądają jakoś wyraźniej, a zapach tamtych dni miesza się z drobinkami powietrza. Tylko naszego powietrza. I po raz n-ty dostarczamy do organizmu cząsteczki tlenu, połączonego ze szkodliwą substancję. Reakcja nie zajdzie. Strony się nie zgadzają. Nasz organizm nie wytrzymuje. Serce znowu łomocze. Mózg, zazwyczaj opanowany - nie ma pojęcia, co zrobić. Uspokoić serca, czy zając się rzewnie wylewającymi łzami. Wariuje, po prostu wariuje. Kiedy jesteśmy już w stanie panować nad łzami, w naszej głowie nadal jest kocioł, do którego dokładamy materiały potrzebne, by temperatura była na granicy przekroczenia 'max'a'. Kolejny raz rozkładamy na czynniki proste każdą chwilę, rysujemy w sercu każdą nanosekundę, każde jego spojrzenie - nawet te przelotne, nic nie wyrażające. I już nas nie ma. Szkoła wiruje gdzieś daleko, ksiądz głoszący kazanie na ambonie, stał się kimś zupełnie innym - wytworem naszej wyobraźni, autobus wyrzucił pasażerów i ustąpił miejsca jednej, jedynej osobie, zaś…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%