Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 4 min czytania

Teraz mogę umrzeć cz.2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Arya, mam nadzieję, że nie jesteś w ciąży, nie chcę kolejnego, wrzeszczącego bachora! Mój szef mi wystarczy. -Alan, jeszcze jedno słowo, a powiem reszcie, co trzymasz pod łóżkiem!- Panie i Panowie, oto Arya mistrzyni ciętej riposty! Przebrałam się powoli w jeansy i koszulę moro, następnie wyszłam z łazienki. Kiedy zobaczyłam salon, powiem, że się mocno zdziwiłam. Czyściutki, lśniący, a kuchnia ukryta za wysepką także bez skazy. W mojej głowie jak neon zaświeciło „Alan”. Rozłożyłam się na kanapie, po czym włączyłam telewizję… ~ Siedziałam przy kasie marketu – mojej pracy dorywczej – i kasowałam zakupy starszej pani ale nie to zwracało moją uwagę, tylko postać za oknem. Wiosenny wiatr rozwiał długie włosy opadające na twarz i ujrzałam oczy w kolorze kwitnącego bzu, patrzące na mnie gniewnie. -To twój chłopak Arcia?- zapytała staruszka, z którą lubię rozmawiać. Odwróciłam głowę w jej stronę zauważając, w międzyczasie iż przestałam poruszać rękoma, zamierając w połowie pracy. -Przepraszam bardzo, proszę pani, zapatrzyłam się- posłałam jej firmowy uśmiech, po czym dokończyłam to, co przerwałam. Myślałam o nim do końca zmiany. Około piętnastej wyszłam z budynku, do nosa wdarł się ostry zapach bzu, choć w okolicy żadnego nie ma. Może któraś z tutejszych pań dostała w prezencie gałązkę? Poprawiłam ramiączko plecaka, by po chwili wpaść na Sawyera. -Hej, co tu robisz, nie powinieneś być na wykładach?- spytałam, uważnie mu się przyglądając przymrużonymi oczami. Spojrzał na mnie zdziwiony. -Ale ja pani nie znam. -Sawyer, nie wygłupiaj się – zaśmiałam się. -Przepraszam, śpieszę się- minął mnie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%