Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

Tęsknota

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Otworzyłem oczy. Kolor pokoju był rudo pomarańczowy. Słońce przed swym zajściem świeci najjaskrawszym kolorem, potem ustępuje miejsca księżycowi. Powtarzający się schemat – wszelkie zmiany są uszeregowany w podobny sposób. Postęp jest napędzany przez strach, na końcu każdego cyklu następuje zagłada. Człowiek nie tylko podporządkowuje się swym prymitywnych instynktom, ale także w pośrednictwie przez nie panują nad nim podstawowe prawa wszechświata. Dla każdego skomplikowanego zbioru zależności można znaleźć prosty fizyczny model. Świat idei łączy się ze światem życia codziennego poprzez analogie. Niebo pociemniało. Nad horyzontem pojawiła się pomarańczowa łuna – efekt obecności pobliskiego miasta. Wyszedłem z domu przez tylne drzwi i położyłem się na trawie. Poczułem zapach kojarzący się nieodwołalnie z kolorem zielonym. Czy takie odczucie jest objawem syntezji? Po niebie przemknął w kilka sekund samolot odrzutowy kreśląc na niebie, którego kolor gładko przechodził od głębokiego granatu do jasnego pomarańczu, dwie białe jak mleko równoległe proste. W tle tego trójwymiarowego dzieła świecił księżyc i gwiazdy. Wyciszenie sprawiło, że poczułem jakby rzeczywistość wokół mnie rozpłynęła się. Oś czasu zdawała się rozlewać niszcząc zwyczajną chronologię. Wszechświat zaczął do mnie przemawiać, każdy dźwięk wirował w mej głowie uniemożliwiając mi racjonalne myślenie. Odwróciłem głowę w kierunku szklanych drzwi domu. Zasłony oblane błękitną poświatą poruszały się w nierzeczywisty sposób,. Miałem wrażenie, że moja dusza stopniowo odrywa się od ciała. Wszystkie fizyczne zmysły zniknęły i zostały zastąpione przez odczucie o nieznanej naturze wlewające się prosto do mojej świadomości i oblepiające ją niczym gęsta ciecz. Zobaczyłem człowieka w brązowym kapeluszu – postać ta nie miała cielesnej formy, była raczej jak uczucie, idea. Mój umysł nie mógł zaakceptować tak anomalnego bytu i zapewne dlatego utworzył projekcję obrazu kapelusza. Postać zbliżyła się do mnie, miałem wrażenie, że chce mi coś przekazać - jej myśli były przede mną odkryte, przedstawiały zupełnie nieznane mi uczucia. Po chwili, której trwanie zdawało się przeciągać w nieskończoność, istota odeszła. Nie zniknęła, nie rozpłynęła się w powietrzu - w końcu nigdy nie widziałem jej za pomocą ludzkich zmysłów. Po prostu odczułem nagły brak jej obecności, błyskawiczny przypływ tęsknoty za tym intrygującym zjawiskiem. Wraz z jego odejściem odpłynęły ze mnie wszystkie siły. Zasnąłem.

Obudziło mnie jaskrawe światło poranka. Moje ubranie było brudne od trawy i ziemi. Wstałem i udałem się do domu. Napełniłem czajnik i podłączyłem go do sieci elektrycznej. Woda zaczęła delikatnie szumieć. Promienie słoneczne przeciskały się przez szpary w żaluzji rzucając na kuchnię pasy światła w ciepłych odcieniach. Czajnik prawie niewidocznie zawibrował i dał się słyszeć bulgot gotującej się cieczy. Wyjąłem z szafki filiżankę i umieściłem w niej saszetkę zielonej herbaty. Przez otwarte okno usłyszałem…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Tęsknota — czytnik · opowiadania