Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 3 min czytania

The train

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nie lubię pociągów. Bardzo nie lubię. Zwłaszcza tego dźwięku, kiedy ruszają. I właśnie to słyszę co wieczór, gdy Kraków już zaśnie i robi się cicho. Gdzieś w oddali jedzie pociąg. Nie wiem, czy jest osobowy, pośpieszny, czy może w ogóle przewozi węgiel. To nie jest istotne właściwie. Jakby się lepiej zastanowić to nie to, że ich nie lubię. Ja się ich boję. Bo jest w nich coś strasznego. Pociągi kojarzą mi się z końcem. Z pożegnaniem, z czymś, co mnie omija, ucieka gdzieś obok jeśli nie ma mnie w którymś z wagonów. Może dlatego, że są całkowicie niezależne. Przyjeżdżają i odjeżdżają bez naszej woli, a czasem nawet wbrew niej. Nie można ich tak po prostu zatrzymać i wysiąść aby po raz ostatni pocałować się na pożegnanie. Aby zmienić plany. Ten mój strach wydaje się być wręcz irracjonalny – przecież jeśli w danym momencie się żegnam, oznacza to równocześnie, że kiedyś się witałam. Lub odwrotnie – zaraz powitam się gdzieś indziej z kimś innym. No właśnie… „innym”… Podróż to początek końca, lub początek początku, wiadomo. Jeszcze nie koniec lub początek sam w sobie. To podniecenie, że już zaraz, że jeszcze chwila… lub też „nie wszystko stracone”, że „life is so eventful”… Lecz, jak to w życiu bywa, raz jest się żegnanym, raz – żegnającym. Tak, tym, który stoi na peronie i macha, jak „te debile z Familiady”, jakby to cokolwiek znaczyło. I zostaje wśród takich samych żegnających, którzy ze spuszczoną głową, pełną wspomnień, udają się w stronę wyjścia i już…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
The train — czytnik · opowiadania