psychologia · 7 min czytania
Timmy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Była noc, światłą latarni oświetlały drogę po której jechały samochody, z hukiem uderzając o podłoże, patrzałem z oddali jak mozolnie urywają życie ziemi po której jada, wokół wszystko stawało się zbyt hałaśliwe ,pole szumiało w rytm silników komponując niepowtarzalną arie , muzyka która rozbierała moja dusze , po czym po chwili znów wywoływała krzyk pomocy ,który był tylko kolejnym szybkim samochodem jadący ta ulicą, nie rozumiałem wielu rzeczy wokół mnie , kochałem ziemie ona mnie dając swoje najlepsze dary począwszy na ziemniakach skończywszy na burakach, wszystko miałem lecz miastowi mi to odebrali, zakuwając mnie w szpony posłuszeństwa Urodziłem się w małym domku w lesie niedaleko bagna gdzie natura była moim ojcem zaś matką zaś ojcem technika, wielu uważało mnie za wiejskiego głupka który tylko zbiera sprzedaje, żre, chleje i śpi, lecz do takich ja nie należałem, lubiłem w domu robić wynalazki, najczęściej robiłem pułapki na zwierzynę . był piękny dzień znów postanowiłem trochę pomajstrować, , ten dzień zmienił resztę mojego życia , nieprzerwanie godzinami tworzyłem, zużyłem dużo żelastwa, kilka noży, bęben z pralki oraz puszkę która miała imitować głowę i kilka długich metalowych szpiców które były nogi , aż w końcu wieczorem ,gdy kogut zapiał na wieczór ukończyłem, kiedy spojrzałem na niego postanowiłem nazwać go Timmy , gdyż przypominał mi pod tą masą żelastwa mojego syna, nie mówił ale rozumiał moje polecenia, dzięki temu co dokonałem, wreście uwolni mnie od tych wrzasków silników i nie potrzebnych turystów. Postawiłem na uboczu mojego Timmy'ego i ukryłem się w polu patrząc co się wydarzy. Nadjechał z daleka czarny Mustang Timmy wyjął swa długa dłoń zakończona licznymi ostrzami przebijając oponę samochód wpadł w poślizg. Podeszłem do samochodu , gość chciał się z niego wydostać, ale nie mógł. Po co on tu wogule przyjeżdżał, zawołałem Timmy, nie mogłem dopuścić , by ten człowiek tu był i aby inni tu przyjeżdżali Stanął przed samochodem , wyciągnął swą dłoń która przebiła szybę oraz ciało mężczyzny który z krzykiem oznajmił swą ostatnią sekundę życia, byłem bardzo dumny z Timmiego , zaś on mając dłoń w krwi poczuł coś dziwnego czego nie poczuł nigdy dotąd a ja ujrzałem, że kawałek jego twarzy zmienia się w człowieka a on sam uśmiecha się , wtedy zrozumiałem , że jedyny sposób by był człowiekiem jest dawanie mu przyjemności jaką niesie zabijanie przejezdnych turystów. I tak mijały lata mój „syn” się oswajał s powoli z człowieczeństwem a ja miałem spokój, mimo że nie potrafił mówić wspaniale dogadywaliśmy się, mimo że zabijał to jakby przejmował ułamek uczuć danej osoby i po kilku latach z wyglądu przypominał już człowieka jednak wnętrze dalej oczekiwała na krew ofiar.
*** Postanowiliśmy się udać do miasteczka była piękna pogoda, Szymon , Edyta , Frank i ja jechaliśmy na karnawał który miał się odbyć za dwa dni organizowany w miasteczku „Kingville” zwanym „Widmowa dusza”, mieliśmy do pokonania około 800 km , czas się dłużył okropnie, , zaczynało wiać nudą, po kilku godzinach jazdy i braku dotarcia do…