Fantastyka · 7 min czytania
To co było, jest i będzie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
"To co było, jest i będzie"
Alicja zanurzyła głowę w mętnej otchłani szkolnego kibla. Woda delikatnie muskała jej włosy i z impetem wpychała się do nosa i do ust. Szybkim ruchem ręki Ala pociągnęła spłuczkę.
ODDECH
Dziewczyna szybko wynurzyła głowę. Woda spływała po niej mocząc cienką, niebieską bluzkę bez brzucha na ramiączkach i krótkie, obcisłe szorty. Ala przewiązała włosy gumką i uśmiechnęła się. Podniosła się z klęczek i dumnym krokiem wyszła z toalety. Na korytarzu stały już trzy dziewczyny z drugiej klasy liceum. - Mówiłam, że zrobię? Wygrałam zakład, teraz wasza kolej.
***
Alicja niczym burza wparzyła do "Różyczki". Szybkim wzrokiem zlustrowała ludzi siedzących przy małych stoliczkach na metalowych krzesłach, by w rogu sali zauważyć Jego. Podbiegła i rzuciła mu się w ramiona. - Tomasz... - szeptała pomiędzy namiętnymi pocałunkami poprzeplatanymi delikatnym muskaniem się ich warg. Głaskał delikatnie swymi palcami jej włosy. - Są mokre... - No i co? Chłopak chciał znów coś odpowiedzieć, lecz dziewczyna na siłę wepchnęła mu język do ust. Szybkim, acz zdecydowanym ruchem ręki odepchnął ją od siebie. - Jesteś w miejscu publicznym. Ale Ala miała to w dupie. Stała tyłem do tłumku ludzi wpatrujących się w nich swymi wyłupiastymi oczami. A niech im gały powypadają z zazdrości!
Część 22 / 2
***
Dziewczyna przerzuciła "kostkę" przez ramię i raźno wmaszerowała do szkoły. Ale zamiast do sali informatycznej, skierowała swe kroki na salę gimnastyczną. Nie zważając na znieważające gwizdy drugoklasistów podeszła do drzwi damskiej szatni. Wszak licealiści nie przepadali za gimnazjum. Degeneracja pokoleń jak zwykła mawiać Ala. Popchnęła drzwi. Przywitał ją od progu ogłuszający, szyderczy śmiech. - Ale... - Mała jesteś i głupia. Świat nie zawsze jest uczciwy. Nikt ci nie zagwarantował, że wypełnimy naszą część zakładu...
***
Ala uciekła z lekcji. Nie chciała...Sama nie wie czego chciała, jakby łzy spływające strumieniami z jej oczu tamowały pracę mózgu. Dziewczyna skręciła w bramę jakieś kamienicy. Weszła na piętro i oparła się o ścianę. Co z tego, że drapała? Alicja próbowała złapać oddech. Otarła łzy. Nigdy nie była "dobrą" dziewczynką...Ale kłamstwo i oszustwo?! Nagle zauważyła duże, ozdobne lustro. Wyglądało co najmniej dziwnie na tle odrapanej ściany. Podeszła do niego i położyła na nim dłoń. Było gładkie, niczym z kryształu. Kto je tu zawiesił? Nagle na jego powierzni pojawił się dziwny napisy...ERUTUF...Po chwili zniknął niczym we mgle, a na jego miejscu ukazał się obraz...Klasy Ali. Co dziwne...Ala czuła się jakby była w lustrze, słyszała otaczające je dźwięki, ale obraz widziała jedynie na gładkiej powierzchni. Wysoka Agnieszka podniosła się z ławki i powiedziała: "Wybacz Alu, ale jeśli już w pierwszej klasie, w pierwszym tygodniu masz zamiar zwiewać i psuć nam opinię, pożegnaj się z naszą akceptacją. Jeśli chcesz się poprawić, zanieś wychowawczyni kwiaty i przeproś ją." "Ale..." "Żadnego Ale". Nagle obraz rozmył się jak poprzednio i Alicja zobaczyła samą siebie wręczającą bukiet róż swej wychowawczyni...
***
- Wybacz Alu... Nauczyciel się spóźniał. Czy to cecha wszystkich matematyków? - ...ale jeśli już w pierwszej klasie, w pierwszym tygodniu masz zamiar zwiewać i psuć nam opinię...…