Filozofia · 3 min czytania
to taka melancholijna historia...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Nienawidził tego momentu z całego serca. Nicole była taka piękna. Jej brązowe oczy świdrowały go ze smutkiem i namiętnością. Wpił si,ę w jej usta, pragną jeszcze choć przez chwilę poczuć to słodkie zapomnienie. Odsunął się od niej. Jego serce zabiło w geście sprzeciwu. Odruchowo chwycił wyciągniętą w swoim kierunku dłoń. Bał się, że nie będzie miał siły jej puścić. Ale musiał ją w sobie znaleźć. Patrzał w te oczy i czuł, że mięknie od środka. Nie ,mógł tego ciągnąć ani sekundy dłużej. Dean kręcił się po podjeździe, udając, że sprawdza stan lusterek w impali. Sam odwrócił się do niej plecami i ruszył przed siebie. Wsiadł do auta i zatrzasną za sobą drzwiczki. Dean usiadł po stronie kierowcy. Zapalił silnik. Impala wyrwała się do przodu, niczym złaknione pędu zwierzę.
-Zajechało Titanikiem- skwitował Dean- Co to miało być?
Sam zignorował impertynencję brata.
-Wiesz, co mam na myśli, ten melodramat, który odstawiłeś tam na schodach- ciągnął- to było wzruszające, tak na nią patrzyłeś, zupełnie, jakbyście widzieli się po raz ostatni…
Część 22 / 2
Westchnął tylko, udając, że nie załapał aluzji.
-A czy ta cała historia nie jest jednym, wielkim melodramatem?
-Do czego pijesz?- Spytał Dean z lekka zbity z tropu.
-Dwóch braci traci matkę, a