Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Edukacja · 5 min czytania

Tolerując inność

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Każdy z nas ma jakieś swoje upodobania. Na przykład, lubimy kolor czerwony, ale za to nie znosimy zielonego. Inny przykład – lubimy czekoladę, ale tylko białą, czarnej w życiu nie włożymy do ust. Te upodobania w jakimś tam stopniu wykluczają z naszego życia niektóre rzeczy, bo dla nas są gorsze. Dla nas. Nie dla wszystkich. Ktoś może powiedzieć, że to wcale nieprawda jakoby biała czekolada była lepsza od czarnej. Jednak są to takie małe błahostki, że nie warto zawracać sobie nimi głowy. Niestety, czasami nasze upodobania sięgają wyżej. Przykładowo, rozmawiamy tylko z osobami, które dobrze wyglądają i ubierają się w markowe ubrania, albo chodzimy na imprezy tylko wtedy, kiedy organizowane są przez popularnego w szkole ucznia czy uczennicę. Nie powinniśmy tego robić, ale cóż. Owoc zakazany przyciąga, dlatego coraz częściej stajemy się nietolerancyjni dla inności. Nie dociera do nas fakt, że na świecie żyją ludzie mniej atrakcyjni, biedniejsi, słuchający innej muzyki, ubierający się w inne ubrania… To nie jest zdrowe żyć z myślą taką, że ci wszyscy, którzy są na swój własny sposób różni, są gorsi. Dookoła nas możemy spotkać się z sytuacją, w której szkolna elita wyśmiewa się z jakiejś osoby, bo ta ma swój, niepowtarzalny i oryginalny styl. Taką osobą była właśnie niska blondynka o niebieskich małych oczkach i delikatnym uśmiechu na twarzy. Nazywała się Oliwia Stelczyk. Miała trzynaście lat i od dwóch miesięcy chodziła do pierwszej klasy w pobliskim gimnazjum. Już pierwszego dnia wiedziała, że nie zostanie zaakceptowana choć bardzo tego pragnęła. Miała z tym problem już w podstawówce, jednak bardzo pomagała jej wtedy jej najlepsza przyjaciółka – Zuzanna Polkowska, która niestety pod koniec ostatniej klasy przeprowadziła się do innego miasta. Oliwia bardzo przeżyła rozstanie z przyjaciółką, lecz nie mogła nic zrobić. Pozostawało dalej żyć i tym życiem się cieszyć. Szczerze mówią nie miała czymś się cieszyć. Nowa klasa okazała się gorszą od tej, która czasami nękała ją w koszmarach. Zadufane w sobie dziewczyny nie traciły żadnej okazji do naśmiewania się z blondynki, a chłopcy często zastępowali jej drogę, zastraszali ją i grozili. Nie skarżyła się. Miała słaby charakter, przeważnie trzymała się z boku i ustępowała. W dodatku bardzo się bała, że naprawdę jej coś zrobią. Przerwy spędzała sama. Siedząc pod drzwiami klasy, albo spacerując wokół szkoły. Zdecydowanie wolała to pierwsze. Mogła włożyć słuchawki do uszu, włączyć muzykę i cieszyć się chwilowym…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%