Fantastyka · 4 min czytania
Trening haressdrena
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Słońce górowało nad horyzontem już od dłuższego czasu. Rzeka szumiała w oddali, ćwierkot ptaków niósł się po polanie. Pod jednym z drzew odpoczywała dziwna, gadzia postać. Złote łuski błyszczały w promieniach słonecznych, małe skrzydła trzepotały jakby ze znudzenia. - Piękny poranek, prawda? Haressdren spojrzał w kierunku źródła głosu. Zobaczył podobnego sobie, tyle że z drewnianą laską oraz bujną, siwą brodą. - Południe… - zasyczał zgryźliwie ten młodszy „Starzec” stanął naprzeciw „młodzika”. - Cierpliwość, to pierwsza część treningu, młody Cromie. – w jego ślepiach kryły się wesołe błyski - Tak, bo uwierzę. Nie chciało ci się śmierdzącego zada ruszyć przed południem. W ogóle co to ma być? – wskazał na siwą brodę – wygląda mi to na tandetę, z równie tandetnego przedstawienia „Chłopiec Karate”. „Starzec” burknął cicho. Ta sztuka to jego życie - O co ci chodzi? Kosztowała mnie tylko dwadzieścia miedziaków. Co do sztuki to doczekało się to trzydziestu ośmiu kontynuacji. To znakomita rozrywka! - Dobra dobra… - machnął łapą – lepiej powiedz, co robimy Herissinie…
- Druga część treningu… - Pierwsza – poprawił zgryźliwie Crom, lecz Herissin go zignorował - Druga część będzie polegać na wierze we własne umiejętności. Widzisz tą rzekę? Obaj stali na przeciwległych brzegach rzeki, szerokiej na dobre dziesięć metrów. Można ją potraktować jako staw. - Trudno nie zauważyć… - syknął cicho - Twoim zadaniem jest ją przeskoczyć. Uwierz w siebie, umiejętności, siłę i inteligencję – gładził się po brodzie, stukał ze znudzenia kijem o ziemię. - Co ma inteligencja do skakania? – zdziwił się Crom - Zobaczysz… - zaśmiał się cicho. Skinął głową na