Romans · 4 min czytania
Trzy drogi
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pewnego razu pewna kobieta znalazła się na skrzyżowaniu dróg. Nie była zaskoczona. Co więcej, spodziewała się owego skrzyżowania. Nadchodzi taki moment, że trzeba dokonać wyboru. To był właśnie jej moment. Przed nią rozpościerały się trzy drogi. Pierwsza (na wprost) była szeroka niczym autostrada. Zielony drogowskaz oznajmiał: Droga małżeńskiej miłości. Przewidywalna i bezpieczna. Kilka zakrętów, dobrze oznaczonych. Co sto kilometrów duże tablice. Informują o temperaturze uczuć i prędkości wiatru namiętności. Druga droga (na prawo) oznaczona była jako droga życiowej samotności. Nie przymuszonej. Z wyboru. Wąskawa, ale z szerokim poboczem. Ot, typowa polska droga. Krótki opis oznajmiał: Droga samotności. Tutaj słowo ‘kompromis’ możesz zmiąć i wrzucić do śmieci. Poprowadzi cię prosto i nudno. Za to bezpiecznie. Kilka łagodnych zakrętów. Żadnych niespodzianek. Trzecia, ostatnia droga (na lewo) przypominała raczej ścieżkę. Właściwie widać było tylko kilka jej metrów. Kończyła się? Skręcała nagle? Krzaki i zarośla przysłaniał jej tajemnicę. Drogowskaz wyraźnie jej nie lubił. Opisywał ją tak: Droga ryzyka i namiętności. Nie wiadomo dokąd prowadzi, gdzie się kończy. Niepewna i wąska. Wchodzisz na własną odpowiedzialność. Koniec. Kropka. Kobieta wybrała. Już dawno postanowiła podążać autostradą małżeńskiej miłości. Zrobiła dwa kroki w jej kierunku i... zatrzymała się. Spojrzała w lewo. Dlaczego ta plątanina chaszczy i zarośli nie daje jej spokoju? A może by tak...? Tylko na chwilę...? Podeszła ostrożnie do skraju ścieżki. Pochyliła się wdychając zachłannie dochodzący zapach. Woń ciepła i wilgoci. Zrobiła krok naprzód. Znalazła się tam. Pośród bujnej zieleni. Poczuła dziwne podniecenie. Natura dotykała ją z każdej strony. Namiętnie. Niczym gorący kochanek. Chciała mu się oddać. Tu i…