Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 5 min czytania

Trzy związki

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Do odjazdu pociągu pozostało kilka godzin. Zmęczona całodziennym bieganiem na nartach, głodna i nieskora do dalszych poszukiwań weszłam do pizzerii. Był to mały lokal w górskiej miejscowości, usytuowany tuż przy międzynarodowej drodze, na której ruch nie ustawał nawet nocą.

Drzwi zadzwoniły dzwoneczkami. Natychmiast za ladą pojawiła się czujna obsługa. Schowane do pokrowca narty oraz duży plecak ustawiłam w kącie, a sama zasiadłam przy pustym stoliku. Gdy kelnerka podeszła byłam już zdecydowana na rodzaj pizzy i gorącą herbatę z cytryną. Czekając na posiłek obserwowałam ulicę i odległe, ośnieżone szczyty gór. Tutaj na dole był początek wiosny, tam na górze zima trwała w najlepsze. W pizzerii było prawie pusto, zauważyłam jeszcze siedzącego przy ścianie mężczyznę oraz właściciela, z urody Włocha, który nie odstępował ślicznej gołębicy - kelnerki i kasjerki w jednej osobie.

Na zewnątrz swawoliła para psów. Suka udawała, że nie zauważa swojego adoratora i równym krokiem, dostojnie zmierzała przed siebie. Czasem przystawała, węsząc, on wtedy przystępował do akcji i próbował zajść ją od tyłu. Nic z tego. Zabawa zaczynała się od nowa. Ona uciekała, on ją gonił. I tak w kółko, po obu stronach ruchliwej, najeżonej samochodami ulicy. Poczuli w sobie zew natury i niepomni na czyhające niebezpieczeństwo bawili się w najlepsze. Pod jedną z latarń w końcu mu uległa, pozwoliła się dosiąść. Zespolenie nie trwało długo, po chwili znów gnała przed siebie znalazłszy bezpieczną lukę do przekroczenia jezdni. On takiej nie znalazł. Zginął marnie pod kołami wielkiego tira. Przynajmniej zdechł szczęśliwy, w pogoni za kolejnym aktem spełnienia. Bezrozumny łowca pozostał na placu boju, a rozważna samica nawet się nań nie obejrzała.

Szybko odwróciłam wzrok, przeczuwając, że prędzej, czy później, tak się stanie. Wewnątrz, przystojny właściciel czarował wzrokiem i rozmową dziewczynę. Miała uroczą twarz i ciemne włosy splecione w warkocz, biały T-shirt z dekoltem uwydatniającym piersi, obcisłe niebieskie jeansy i fartuszek w biało-czerwoną kratkę, który czynił jej ciało jeszcze powabniejszym. Połączenie pokusy ze skromnością. Przyjmowała jego zaloty z nieśmiałym uśmiechem, trzepotem długich, czarnych rzęs i ukradkowymi spojrzeniami rzucanymi na każdą z osób w knajpie. Wnet kucharz zawołał z zaplecza, że pizza już gotowa. Dziewczyna skoczyła do kuchni, jakby korzystając ze sposobności ucieczki przed natarczywymi zalotami Włocha i po chwili pojawiła się przede mną z…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%