Podróże · 4 min czytania
Turyści
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
TURYŚCI
Dzięki Ci Boże, odeszły! Banda wścibskich bytów wypełniająca mój mózg postanowiła opuścić go o 5.44 nad ranem. Jakież to wspaniałe uczucie, nie macie pojęcia!
Piłem właśnie herbatę z cytryną i gapiłem się w kąt pokoju. Umysł pracował ociężale i jakoś koślawo. Zupełnie niespodziewanie poczułem jakby oleista ciecz wypełniająca wnętrze czaszki zaczęła powoli spływać w dół. Ale to nie żadna maź, tylko Oni. Nie pierwszy już raz wykorzystali mnie jako chwilowy przystanek na swej drodze, noclegownię i jadłodajnię w jednym.
Czasami opowiadają o swoich podróżach, kiedy indziej po prostu ładują się z buciorami do środka, zajmują najlepsze miejsca i pożywiają się niczym wygłodzone do ostatka hieny. Odpoczną tacy sobie, tocząc zupełnie niezrozumiałe dyskusje w swoim hałaśliwym, pełnym basowych brzmień, języku, aż w końcu, kiedy podjedzą sobie na drogę, ruszają dalej, w niezmiennym chaosie i podnieceniu.
Część 22 / 2
Ci ostatni należeli do najgorszego sortu turystów, w rodzaju naszych zorganizowanych w grupy wczasowiczów z jakichś podupadłych przedsiębiorstw państwowych. Od poprzedniego wieczora wiercili się, hałasowali, siali zamęt. Kilka razy nie wytrzymałem i wymiotowałem, wszystko przez nich. Jak zazwyczaj próby zwracania uwagi i proszenie o chwilę bez zawrotów głowy spowodowanych ichnymi hulankami, spełzły na niczym.
Kiedyś jeden okazał się całkiem komunikatywny. Przedstawił się jako szef biura podróży i wyjaśnił mi co nieco przez sen.
"Jesteś jednym z naszych ulubionych wypoczynkowców. Umysł raczej bystry, w smaku chłodny i