Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 5 min czytania

Twór ludzki

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Na ulicy tej, życie toczy się według własnych reguł. Ludzie o zasmuconych twarzach, niepewnie kroczą ku przeznaczeniu. Stary szewc w kwaterze dawnej piwnicy, na rogu dwóch wąskich uliczek wygląda przez zabrudzone okno, spoglądając na wolno kroczących ludzi. Zegar na wieży kościoła wybija dwunastą, lecz miasteczko sprawia wrażenie, że choćby i bomba wybuchła, życie nie zmieniło by tutaj swego monotonnego biegu. Listonosz z pochmurną miną puka do drzwi domku, by po chwili wręczyć list w szarej kopercie starszej pani z pieskiem przy piersi. Mały chłopiec jeździ wkoło kilkunastu zaniedbanych domów, stojących w szeregu wzdłuż zakurzonej uliczki. Czas płynie nieubłagalnie wolno. Wtem, blask słoneczny uderza w miejscu, gdzie zegarmistrz prowadzi sklepik z zegarami i stertą różnych używanych przedmiotów. Uderzenie jest tak silnie porażające, że całe miasto tonie w światłości. Nie widać konturów rzeczy w otaczającym blasku. Ludzie znikają w przestrzeni. Nagle, w ułamku sekundy wszystko wraca do normy, no może niezupełnie... Ludzie są młodzi i piękni, o świetlistych oczach i uśmiechniętych twarzach. Dzieci bawią się na placu, w złocistym piasku. Zniknęły z ich serc codzienne kłopoty, a także nieszczęsna słabość i choroba. Ludzie tu, rosną niczym piękne, bujne kwiaty w dorodnych warunkach, nie pozbawieni uroku pod każdym względem. Ich białe, lśniące czystością domy z równo przystrzyżonymi trawnikami, są miłe w obejściu. Czas płynie beztrosko, nie widać śladów ciężkiej pracy. Wygląda to tak, jakby Bóg w swej łaskawości ofiarował każdemu to, czego pragnął. Ludzie ci, zapewne mieli zbliżone pragnienia, bowiem uczynił wszystkich młodymi, zdrowymi i majętnymi. Nawet dzieci wyglądały na szczęśliwsze. Pani o opalonej, lśniącej skórze, opalała się na werandzie swego domu. Jej mąż siedział przed telewizorem, przestawiając kanały siłą woli. Pragnienia przynosiły mu to, na co miał ochotę. W tej właśnie chwili, popijał drugą pizzę złocistym płynem. Do stołu, obficie zakrytego, posyłał ich wyczulony zmysł, żeby mogli całą rodziną dowoli się nasycić. Wszelkie ich życzenia spełniały się automatycznie. Muzyka do obiadu, specjalny deser, a następnie kąpiel w basenie z ciepłą wodą bądź masaż wykonany przez niewidzialnego masażystę, jak wiele innych zachcianek, były tylko kwestią wypowiedzenia ich w myśli. Było, wszakże jedno…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%