Twór ludzki
Człowiek w rękach wszechświata. Magiczne spojrzenie...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Na ulicy tej, życie toczy się według własnych reguł. Ludzie o zasmuconych twarzach, niepewnie kroczą ku przeznaczeniu. Stary szewc w kwaterze dawnej piwnicy, na rogu dwóch wąskich uliczek wygląda przez zabrudzone okno, spoglądając na wolno kroczących ludzi. Zegar na wieży kościoła wybija dwunastą, lecz miasteczko sprawia wrażenie, że choćby i bomba wybuchła, życie nie zmieniło by tutaj swego monotonnego biegu. Listonosz z pochmurną miną puka do drzwi domku, by po chwili wręczyć list w szarej kopercie starszej pani z pieskiem przy piersi. Mały chłopiec jeździ wkoło kilkunastu zaniedbanych domów, stojących w szeregu wzdłuż zakurzonej uliczki. Czas płynie nieubłagalnie wolno. Wtem, blask słoneczny uderza w miejscu, gdzie zegarmistrz prowadzi sklepik z zegarami i stertą różnych używanych przedmiotów. Uderzenie jest tak silnie porażające, że całe miasto tonie w światłości. Nie widać konturów rzeczy w otaczającym blasku. Ludzie znikają w przestrzeni. Nagle, w ułamku sekundy wszystko wraca do normy, no może niezupełnie... Ludzie są młodzi i piękni, o świetlistych oczach i uśmiechniętych twarzach. Dzieci bawią się na placu, w złocistym piasku. Zniknęły z ich serc codzienne kłopoty, a także nieszczęsna słabość i choroba. Ludzie tu, rosną niczym piękne, bujne kwiaty w dorodnych warunkach, nie pozbawieni uroku pod każdym względem. Ich białe, lśniące czystością domy z równo przystrzyżonymi trawnikami, są miłe w obejściu. Czas płynie beztrosko, nie widać śladów ciężkiej pracy. Wygląda to tak, jakby Bóg w swej łaskawości ofiarował każdemu to, czego pragnął. Ludzie ci, zapewne mieli zbliżone pragnienia, bowiem uczynił wszystkich młodymi, zdrowymi i majętnymi. Nawet dzieci wyglądały na szczęśliwsze. Pani o opalonej, lśniącej skórze, opalała się na werandzie swego domu. Jej mąż siedział przed telewizorem, przestawiając kanały siłą woli. Pragnienia przynosiły mu to, na co miał ochotę. W tej właśnie chwili, popijał drugą pizzę złocistym płynem. Do stołu, obficie zakrytego, posyłał ich wyczulony zmysł, żeby mogli całą rodziną dowoli się nasycić. Wszelkie ich życzenia spełniały się automatycznie. Muzyka do obiadu, specjalny deser, a następnie kąpiel w basenie z ciepłą wodą bądź masaż wykonany przez niewidzialnego masażystę, jak wiele innych zachcianek, były tylko kwestią wypowiedzenia ich w myśli. Było, wszakże jedno…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil surenka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…