Inne · 4 min czytania
Tyk tyk
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Tyk tyk
Nigdy Brzozowski wakacji nie miał 30 lat spędził w tym jednym zakładzie Czegóż nie robił szesnaście godzin, dzień tak i dzień w dzień?
Pędził i bił krzycząc do przegród wśród ryku i kopyt ciężkiego stąpania i cielsk upadających na pokrytą ekskrementami śliską podłogę
a gdy któreś ot to cielsko padło, upadło wsuwał drąg i końcówką jego raził prądem przerażone jakby wiedzące co się stanie ciało to nieme acz tak rozumne parzystokopytne
Czasem to wchodził w przegrodę i bił lał nieprzytomnie, a czasem, z Sosnowskim owijał powrozem racice zbyt słabych zwierząt i ciągnął je w boksy zalane lepkim szkarłatem
Tam czekał już ktoś z potężnym młotem i tłukł w głowy, karki, na oślep w nadgardle hak wbijał zimny, ostry, od krwi poczerniały
I grały łańcuchy pieśń swą rytmiczną stukocząca, tyk-tyk, tyk-tyk, gdy ciągły hak w górę, i zwierzę na haku ku niebu pod sufit z rdzewiejącej blachy
W górę i w górę, żywe, nieżywe, i następny Sosnowski, a może Brzozowski z nożem znacznej wielkości stał tak pijany w skrwawionym fartuchu
Część 22 / 2
ciął gardło z góry na dół czasem gładko, a czasem i nie a krew obficie spływała do rynny lub tryskała na fartuch na twarz i wszędzie
łańcuchami podnosi się je w górę i podcina gardło krew obficie spływa do rynny
łańcuchami podnosi się je w górę i podcina gardło krew obficie spływa do rynny
I nigdy nie miał wakacji 30 lat tak, 12-16 godzin tyk-tyk, tyk-tyk
I nigdy nie miał wakacji 30 lat tak, 12-16 godzin tyk-tyk, tyk-tyk
I kiedyś się zaciął biedak się przeciął nieopatrznie i dostał zakażenia krwi ale mimo to musiał wracać pracować i ciąć bo musiał bo żona bo dzieci
Ciął potem ciała w gorączce w malignie…