Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 14 min czytania

UC FIREBIRD

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Z Dziennika Kapitańskiego:

Co by było, gdybym zdążył wtedy na czas...? Czy kolonia przetrwałaby tę nawałnicę? Usprawiedliwianie się, że i tak nie dałaby rady, jest tylko metodą na jeszcze większe pogrążenie się w nicości sumienia. Ale mogłem chociaż spróbować! Nic nie trwa wieczne... My sami staniemy się kiedyś historią dla naszych wnuków. Historię trzeba tworzyć z myślą o przyszłości, żeby nasi potomkowie mogli chodzić z uniesionym czołem, pełni honoru... Ja zawiodłem... Siebie i innych. A już na pewno zawiodłem historię...

- Sir, nasze czujniki dalekiego zasięgu wykryły niezidentyfikowaną jednostkę w obrębie ETTA 12.9009.5768. - głos nawigatora wyrwał mnie z zamyślenia. - Dziękuję Pierwszy. Spróbuj wywołać na kodowane pasmo.

Z Dziennika Kapitańskiego:

Taak... Latająca forteca UC FIREBIRD była powodem mojej dumy... i moim jedynym domem. Nie pamiętam, gdzie przyszedłem na świat i kim są moi rodzice. Wiem tyle, że wychowała mnie OB. Organizacja Bojówek od małego przygotowywała mnie do walki. Choć panowały spokojne czasy, to oni wiedzieli coś więcej... I tylko dzięki nim dzisiaj Ludzie mogą powiedzieć, że są Ludźmi. Ludzie, którzy przetrwali pierwszą falę. Większość populacji znikła, dosłownie wyparowała z dnia na dzień. Pozostali tylko nieliczni. Jestem jednym z nich. Walczymy o wolność. Lecz czy tylko my o nią walczymy? Czasem dochodzę do wniosku, że to tak naprawdę my jesteśmy ciemiężycielami i tyranami. A wina tych istot leży tylko w ich niewinności. Miały prawo powrócić na swoje pradawne miejsce w hierarchii bytu. Tyle, że przez czas ich odrodzenia pojawiła się nowa rasa kolonizatorów - człowiek, który nie potrafi żyć w symbiozie z innymi. Konflikt był nieunikniony. Lecz także nieprzewidziany. Wojna o dominację i panowanie ciągnie się już 50 lat. Wojna, w której wygrana oznaczać będzie rozkwit, pokój, życie... Wojna między ludźmi i Orkami.

- Sir, obca jednostka nie odpowiada. Spróbować wywołać ja na innych częstotliwościach? - Zrób to, ale włącz detransmiter, żeby nas nie zlokalizowali - odparłem spokojnie. - Tak jest Sir! Włączam detransmiter. 3... 2... 1... Działa! - Drugi, postaraj się wziąć go na szpic i zidentyfikować klasę - wydając polecenie Drugiemu oficerowi zajrzałem w grafik dzisiejszego dyżuru. - Tak Sir. - Maszynownia, pulsery stop! Włączyć cichacze i awaryjne na 70% mocy! - poleciłem. - Tu maszynownia. Przyjąłem Sir!

Z Dziennika Kapitańskiego:

Statek całym swym ogromem stanął w miejscu. Każdy nanocentymetr jego kadłuba był gotowy do podjęcia wyzwania. Mimo swego przytłaczającego ciężaru, bo potężniejsza i masywniejsza jednostka nie istniała, zdawał się sprawiać wrażenie lekkiego i poruszającego z wdzięczną łatwością motyla... Cały egzoszkielet UC FIREBIRD-a połyskiwał purpurą. Statek żył... Żył życiem swojej załogi, ich codziennością, radościami i smutkiem. Tworzył niepowtarzalna atmosferę... Był czymś, co wielu z nich mogło nazwać swoim domem. Domem dla 5000 zagubionych istnień. I ja zaliczałem się do tych "wybrańców". Mój cud, bo tak go nazywałem, był swoistym statkiem-matką, statkiem-miastem. Był niczym piorun tnący nieboskłon w bitewnym szale. Polującym drapieżnym ptakiem. Oprawcą i ofiarą. Sięgał tam, gdzie wzrok nie sięga. Potrafił unieść się ponad przeciętność i w pełni majestatu, wyrwać się prawom fizyki szybując w nieskończoność niezbadanego uniwersum... Lecz miał także do spełnienia swoja misję...

- Sir, obca jednostka nadal nie odpowiada. Może to tylko opuszczony wrak?- poinformował z nutką irytacji Pierwszy oficer. - Nie wydaje mi się Pierwszy. Coś tu nie gra - zaczynałem się obawiać. - Podczas ostatniego patrolu miesiąc temu były tu tylko puste łąki, a sensory aktywności wroga nie wykazywały nic niepokojącego. Ponadto do sztabu nie zgłoszono żadnych walk w tym rejonie, Sir. - Dziękuje Poruczniku Malea. Poza tym, gdyby to byli nasi, to nie zostawiliby sprzętu na pastwę losu. Coś jest nie tak, tylko jeszcze nie wiem co... - Sir, skanery nie potrafią zidentyfikować celu. To na pewno nie jest jednostka OB. Ale też nigdy nie spotkałem się z takim modelem wyposażenia wroga. - Drugi, czyżbyś sugerował, że maja nową klasę uzbrojenia?! - Śmiem twierdzić, że tak... - Ale wywiad nie stwierdził jakichś większych nowinek wśród tego Orkowego motłochu! - zripostował Pierwszy. - Jak widać nawet prymitywy potrafią zaskoczyć czasem czymś nowym! - odpowiedział Porucznik Malea. - Jak by nie było, zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym - stwierdziłem. - Musimy zgłosić to do sztabu i poczekać na dalsze instrukcje.

Z Dziennika Kapitańskiego:

14 dnia Przedjesieni "Wszystko przebiegało bez żadnych przeszkód. Wiadomość przekazana głównemu sztabowi spotkała się z natychmiastową odpowiedzią. Dostaliśmy polecenie zbadania zaistniałej sytuacji w trybie natychmiastowym. Tych z góry chyba zainteresowało nasze znalezisko... Po konsultacji z dowodzącym siłami szturmowymi Johdwigiem Kukerzweierem - choć i tak podlegał moim komendom - zdecydowałem się wysłać niewielki oddział złożony z 4 szperaczy, 6 myśliwców ochrony i 2 niszczycieli - tak na wszelki wypadek. Tak skompletowany szwadron, po odbytej uprzednio odprawie, opuścił luki startowe UC FIREBIRD-a o godzinie 11.26. Przeszliśmy na DEFKOM 2. Co 2 minuty szwadron wywiadowczy miał składać meldunki. W pierwszym poinformowano nas o jakimkolwiek braku przeszkód... Pierwszym i ostatnim. Nasze jednostki po prostu rozpłynęły się w powietrzu. Znikły z monitorów czujników w ciągu ułamka sekundy. Ciągle panował nieskalany spokój..."

- Sir, może wysłać brygadę poszukiwawczą w rejon ostatniego kontaktu wzrokowego? - spytał Drugi. - Nie będę podejmował zbędnego ryzyka! - odparłem niepotrzebnie unosząc się w złości. Kapitan, który traci głowę w chwili próby. Kto to widział... - Sir, będziemy tak siedzieć z założonymi rękami, gdy nasi chłopcy prawdopodobnie cierpią?! - zbulwersował się Pierwszy. - Drugi, łącz z dowództwem! - rozkazałem. - Tak jest, Sir!

Z Dziennika Kapitańskiego:

Nastała chwila ciszy i oczekiwania na odpowiedź. Ciszy tak przejmującej, że gorszej od hałasu... Z twarzy każdego członka załogi będącego na mostku, można było czytać jak z otwartej księgi. Księgi ubogiej w treść, bo zawierającej wyłącznie poezję strachu...

Na głównym wizjerze ukazała się informacja "OCZEKIWANIE NA ODPOWIEDŹ..." Chwila ta przechodziła w wieczność... Bałem się tak jak inni... Ale bałem się też tej rozmowy. Jak wytłumaczę dosłowne znikniecie 12 jednostek? Czułem jak zimny pot wydostaje się i oblewa moje czoło i plecy. - Nie trać zimnej krwi!... Nie trać zimnej krwi!... - powtarzałem sobie w duchu. Moje rozmyślania przerwał cichy pisk oznaczający odebranie połączenia wizualnego. Język ugrzązł mi w gardle,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%