UC FIREBIRD
Opowiadanie laczace elementy sci-fi i fantasy.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Z Dziennika Kapitańskiego:
Co by było, gdybym zdążył wtedy na czas...? Czy kolonia przetrwałaby tę nawałnicę? Usprawiedliwianie się, że i tak nie dałaby rady, jest tylko metodą na jeszcze większe pogrążenie się w nicości sumienia. Ale mogłem chociaż spróbować! Nic nie trwa wieczne... My sami staniemy się kiedyś historią dla naszych wnuków. Historię trzeba tworzyć z myślą o przyszłości, żeby nasi potomkowie mogli chodzić z uniesionym czołem, pełni honoru... Ja zawiodłem... Siebie i innych. A już na pewno zawiodłem historię...
- Sir, nasze czujniki dalekiego zasięgu wykryły niezidentyfikowaną jednostkę w obrębie ETTA 12.9009.5768. - głos nawigatora wyrwał mnie z zamyślenia. - Dziękuję Pierwszy. Spróbuj wywołać na kodowane pasmo.
Z Dziennika Kapitańskiego:
Taak... Latająca forteca UC FIREBIRD była powodem mojej dumy... i moim jedynym domem. Nie pamiętam, gdzie przyszedłem na świat i kim są moi rodzice. Wiem tyle, że wychowała mnie OB. Organizacja Bojówek od małego przygotowywała mnie do walki. Choć panowały spokojne czasy, to oni wiedzieli coś więcej... I tylko dzięki nim dzisiaj Ludzie mogą powiedzieć, że są Ludźmi. Ludzie, którzy przetrwali pierwszą falę. Większość populacji znikła, dosłownie wyparowała z dnia na dzień. Pozostali tylko nieliczni. Jestem jednym z nich. Walczymy o wolność. Lecz czy tylko my o nią walczymy? Czasem dochodzę do wniosku, że to tak naprawdę my jesteśmy ciemiężycielami i tyranami. A wina tych istot leży tylko w ich niewinności. Miały prawo powrócić na swoje pradawne miejsce w hierarchii bytu. Tyle, że przez czas ich odrodzenia pojawiła się nowa rasa kolonizatorów - człowiek, który nie potrafi żyć w symbiozie z innymi. Konflikt był nieunikniony. Lecz także nieprzewidziany. Wojna o dominację i panowanie ciągnie się już 50 lat. Wojna, w której wygrana oznaczać będzie rozkwit, pokój, życie... Wojna między ludźmi i Orkami.
- Sir, obca jednostka nie odpowiada. Spróbować wywołać ja na innych częstotliwościach? - Zrób to, ale włącz detransmiter, żeby nas nie zlokalizowali - odparłem spokojnie. - Tak jest Sir! Włączam detransmiter. 3... 2... 1... Działa! - Drugi, postaraj się wziąć go na szpic i zidentyfikować klasę - wydając polecenie Drugiemu oficerowi zajrzałem w grafik dzisiejszego dyżuru. - Tak Sir. - Maszynownia, pulsery stop! Włączyć cichacze i awaryjne na 70% mocy! - poleciłem. - Tu maszynownia. Przyjąłem Sir!
Z Dziennika Kapitańskiego:
Statek całym swym ogromem stanął w miejscu. Każdy nanocentymetr jego kadłuba był gotowy do podjęcia wyzwania. Mimo swego przytłaczającego ciężaru, bo potężniejsza i masywniejsza jednostka nie istniała, zdawał się sprawiać wrażenie lekkiego i poruszającego z wdzięczną łatwością motyla... Cały egzoszkielet UC FIREBIRD-a połyskiwał purpurą. Statek żył... Żył życiem swojej załogi, ich codziennością, radościami i smutkiem. Tworzył niepowtarzalna atmosferę... Był czymś, co wielu z nich mogło nazwać swoim domem. Domem dla 5000 zagubionych istnień. I ja zaliczałem się do tych "wybrańców". Mój cud, bo tak go nazywałem, był swoistym statkiem-matką, statkiem-miastem. Był niczym piorun tnący nieboskłon w bitewnym szale. Polującym drapieżnym ptakiem. Oprawcą i ofiarą. Sięgał tam, gdzie wzrok nie sięga. Potrafił unieść się ponad przeciętność i w pełni majestatu, wyrwać się prawom fizyki szybując w nieskończoność niezbadanego uniwersum... Lecz miał także do spełnienia swoja misję...
- Sir, obca jednostka nadal nie odpowiada. Może to tylko opuszczony wrak?- poinformował z nutką irytacji Pierwszy oficer. - Nie wydaje mi się Pierwszy. Coś tu nie gra - zaczynałem się obawiać. - Podczas ostatniego patrolu miesiąc temu były tu tylko puste łąki, a sensory aktywności wroga nie wykazywały nic niepokojącego. Ponadto do sztabu nie zgłoszono żadnych walk w tym rejonie, Sir. - Dziękuje Poruczniku Malea. Poza tym, gdyby to byli nasi, to nie zostawiliby sprzętu na pastwę losu. Coś jest nie tak, tylko jeszcze nie wiem co... - Sir, skanery nie potrafią zidentyfikować celu. To na pewno nie jest jednostka OB. Ale też nigdy nie spotkałem się z takim modelem wyposażenia wroga. - Drugi, czyżbyś sugerował, że maja nową klasę uzbrojenia?! - Śmiem twierdzić, że tak... - Ale wywiad nie stwierdził jakichś większych nowinek wśród tego Orkowego motłochu! - zripostował Pierwszy. - Jak widać nawet prymitywy potrafią zaskoczyć czasem czymś nowym! - odpowiedział Porucznik Malea. - Jak by nie było, zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym - stwierdziłem. - Musimy zgłosić to do sztabu i poczekać na dalsze instrukcje.
Z Dziennika Kapitańskiego:
14 dnia Przedjesieni "Wszystko przebiegało bez żadnych przeszkód. Wiadomość przekazana głównemu sztabowi spotkała się z natychmiastową odpowiedzią. Dostaliśmy polecenie zbadania zaistniałej sytuacji w trybie natychmiastowym. Tych z góry chyba zainteresowało nasze znalezisko... Po konsultacji z dowodzącym siłami szturmowymi Johdwigiem Kukerzweierem - choć i tak podlegał moim komendom - zdecydowałem się wysłać niewielki oddział złożony z 4 szperaczy, 6 myśliwców ochrony i 2 niszczycieli - tak na wszelki wypadek. Tak skompletowany szwadron, po odbytej uprzednio odprawie, opuścił luki startowe UC FIREBIRD-a o godzinie 11.26. Przeszliśmy na DEFKOM 2. Co 2 minuty szwadron wywiadowczy miał składać meldunki. W pierwszym poinformowano nas o jakimkolwiek braku przeszkód... Pierwszym i ostatnim. Nasze jednostki po prostu rozpłynęły się w powietrzu. Znikły z monitorów czujników w ciągu ułamka sekundy. Ciągle panował nieskalany spokój..."
- Sir, może wysłać brygadę poszukiwawczą w rejon ostatniego kontaktu wzrokowego? - spytał Drugi. - Nie będę podejmował zbędnego ryzyka! - odparłem niepotrzebnie unosząc się w złości. Kapitan, który traci głowę w chwili próby. Kto to widział... - Sir, będziemy tak siedzieć z założonymi rękami, gdy nasi chłopcy prawdopodobnie cierpią?! - zbulwersował się Pierwszy. - Drugi, łącz z dowództwem! - rozkazałem. - Tak jest, Sir!
Z Dziennika Kapitańskiego:
Nastała chwila ciszy i oczekiwania na odpowiedź. Ciszy tak przejmującej, że gorszej od hałasu... Z twarzy każdego członka załogi będącego na mostku, można było czytać jak z otwartej księgi. Księgi ubogiej w treść, bo zawierającej wyłącznie poezję strachu...
Na głównym wizjerze ukazała się informacja "OCZEKIWANIE NA ODPOWIEDŹ..." Chwila ta przechodziła w wieczność... Bałem się tak jak inni... Ale bałem się też tej rozmowy. Jak wytłumaczę dosłowne znikniecie 12 jednostek? Czułem jak zimny pot wydostaje się i oblewa moje czoło i plecy. - Nie trać zimnej krwi!... Nie trać zimnej krwi!... - powtarzałem sobie w duchu. Moje rozmyślania przerwał cichy pisk oznaczający odebranie połączenia wizualnego. Język ugrzązł mi w gardle,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Peter Pan
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…