Melodramat · 4 min czytania
Ukryte ścieżki miłości...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ukryte ścieżki miłości…
Miłość i zaufanie czyż nie są najważniejsze, zawsze się nad tym zastanawiałem. Nawet wtedy, gdy tak bardzo mi ich brakowało. Marzyłem o delikatnym dotyku i czułych pocałunkach, o wspólnych spotkaniach i ciepłych rozmowach z ukochaną dziewczyną. Miałem dwadzieścia pięć lat i choć otaczała mnie kochająca rodzina i sprawdzona grupa przyjaciół a na zewnątrz tryskałem humorem, to w środku czułem się potwornie samotny. Jak dorosły chłopiec zagubiony w tym niepewnym świecie flirtu, zauroczenia i fascynacji. Tęskniłem do niej mimo tego, że tak naprawdę nie wiedziałem jak wygląda, ale to nie było najważniejsze, ważne było to, że ją wyczuwałem. I nagle spełniły się moje najpiękniejsze sny, poznałem wspaniałą dziewczynę, jak mi się wtedy wydawało. Straciłem dla niej głowę a później i serce, wszystko co było we mnie czyste i szczere w jednej chwili stało się jej. Byliśmy jednością, wspólnie dzieliliśmy wszystkie radości i smutki wzajemnie się wspierając. W między czasie dostałem propozycję wymarzonej pracy, gdzie odpowiedzialny za ludzi i majątek firmy, prowadziłem sprzedaż na wyznaczonym terenie. Byłem zdrowy, miałem odpowiedzialne stanowisko, zadowalającą pracę i cudowną dziewczynę, wydawało mi się wtedy, że jestem na samym szczycie i niczego więcej mi nie potrzeba. Emanowałem na około szczęściem i radością, do czasu jednak, do momentu aż przeżyłem szok a smutna prawda doprowadziła mnie na krawędź życia, powodując przy tym rozpacz i załamanie. Pracodawcy zażądali ode mnie bezwarunkowego oddania firmie i wprowadzenia podległym mi pracownikom niedopuszczalnych metod pracy uwłaczających ich godności. Mogłem mieć dobrze płatną pracę, ale jakim kosztem. Wiedziałem również, że jak odejdę to na aktualnym rynku pracy nie będzie mi łatwo coś znaleźć. Walczyłem ze swoimi