Inne · 2 min czytania
Ulica
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Leży na skraju chodnika nieopodal przystanku. Szary sweter zlewa się z kolorem cementowych kostek. Skulone nogi, ręka pod zarośniętym policzkiem, druga wczepiona w zimną chropowatość kamiennego posłania. Nie pasuje do tego miejsca, kłuje wzrok swoją nieruchomością, horyzontalną pozycją. Jest jak wstydliwy wrzód na ciele zdrowej ulicy. Najlepiej udawać, że go nie ma. Coś czego nie ma, nie boli i nie powoduje wyrzutów sumienia. Powoli traci swoje kolory. Szare ubranie blaknie coraz bardziej, zaczyna prześwitywać, rozpływać się w powietrzu. Pozostały już tylko kontury skulonego ciała. Tak już lepiej. Nogi ulicy przechodzą obok niewidocznego ciała. Para za parą, swoim rytmem nie zakłóconym nie widokiem leżącego... człowieka? Oczy ulicy patrzą przed siebie, koncentrując się na jednym punkcie aby tylko nie spojrzeć w bok. Takie spojrzenie…