Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 7 min czytania

"Uriel" - "Buszujący w Umbrze"

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

"Uriel"

„Buszujący w Umbrze”

Siedziałem w bezruchu nie mogąc nic zrobić. Była istotą tak silną i jednocześnie tak kruchą. Próbowałem kilkakrotnie wprowadzić się w trans i dosięgnąć Jej, widziałem jednak tylko zamglony obraz jakichś zabudowań i słyszałem słaby głos, raczej do Niej nie należący, był za wysoki. Dzwoniłem kilkakrotnie do Maela i zostawiłem wiadomość jego sekretarce. Wyszedłem z kamienicy z zamiarem wypicia kilku głębszych z Blade’m. On też kontaktował się ze „swoimi ludźmi”, jakkolwiek nie spodziewałem się jakichś super efektów po „bukłaczkach”. - Hej Blade! To co zwykle. - Hej. Nic się nie zmieniło? - Niestety. Próbuję ale nic nie mogę zdziałać… Wypiłem w ciszy chyba z 10 „strzałów”, podziękowałem Blade’owi za pomoc, zapłaciłem i wyszedłem. W drodze powrotnej wydawało mi się, że coś usłyszałem, ale to były tylko omamy. Zahaczyłem jeszcze o ten stary sklep muzyczny, w którym spotkałem Ją pierwszy raz po latach i wróciłem do podziemi mojego domu. Wchodząc do pokoju zauważyłem, że lampka automatycznej sekretarki miga. Pewnie znowu jakieś reklamy na telefon. Wdusiłem przycisk i poszedłem odświeżyć się do łazienki. - Uriel? Co się dzieje? To Mael! Podbiegłem do telefonu i odsłuchałem wiadomość do końca: - Sekretarka powiedziała mi, że dzwoniłeś w jakiejś „bardzo ważnej sprawie” i chciałeś się ze mną skontaktować. Oddzwoń. Zrobiłem to od razu. Pokrótce wyjaśniłem w czym sprawa. Obiecał przyjechać kolejnego wieczora i zobaczyć co będzie dało się zrobić. Prawie cały dzień nie zmrużyłem oka, myślałem o tym co Mael zamierza. Przyszedł tak jak obiecał – tuż po zapadnięciu zmroku. Nie był jednak sam. Wprowadziłem gości do hallu i przez chwilę wpatrywałem się w tą drugą osóbkę – była kobitą i wilkołakiem, tyle zauważyłem sam, miałem nadzieję, że Mael doda „coś od siebie”. - Pozwól, że przedstawię ci przywódczynię stada Dzieci Gai. Ma na imię Karen. - Na początku nie chciałam się zgodzić na przyjście tutaj, jednak kiedy dowiedziałam się co zrobiłeś dla Maela i całej naszej społeczności, postanowiłam zająć się twoim problemem. Czy możesz mnie teraz zaprowadzić do niej? - Dziękuję. Proszę tędy. Sprowadziłem ich na dół i wskazałem miejsce, w którym leżała. Karen obejrzała cały pokój po czym powiedziała: - Możesz mi przynieść jakąś większą świecę? Potrzebuję punktu odniesienia. Zrobiłem co kazała. Chwilę później była już gotowa. Kilka cichych słów i nagle zniknęła. Weszliśmy do pokoi na górze aby niczego nie zakłócić. Przez dwie długie godziny rozmawialiśmy o dawnych czasach i o tym co się działo od naszego rozstania. Minęło jeszcze jakieś pięć minut i dołączyła do nas Karen. - To może być trudniejsze niż przypuszczałam… - ??? - Spotkałam ją, wytłumaczyłam kim jestem i dlaczego przychodzę. Jednak ona wyglądała jakby była pod wpływem jakiegoś uroku. Ciągle powtarzała, że „On” po nią wróci, że obiecał jej. Rozumiesz o co jej mogło chodzić? - Tak. Jeszcze kiedy byliśmy młodzi zostałem zmuszony do opuszczenia naszego rodzinnego miasta. Wyjeżdżając obiecałem, że kiedyś odnajdę Ją i zabiorę daleko stamtąd. - Rozumiem. W takim razie sprawa rozwiązana. Po prostu „wejdziesz” ze mną i zabierzesz ją. - To nie takie proste. Już…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%